O autorze
W dziennikarstwie siedzę od ponad 20 lat. Zaczynałem jeszcze w "princie". Pamiętam sporo. Modę na "newsy z d..y", nic nie mówiące tytuły-hasła czy krwiste nagłówki pisane pod wzbudzenie emocji. A potem zakochałem się w internecie.
Byłem redaktorem naczelnym „Gazety Wrocławskiej”, prowadziłem serwisy "Nasze Miasto" na Dolnym Śląsku, a później zarządzałem i rozwijałem serwisy tematyczne Polska Press: od Strefy Biznesu po Stronę Podróży, Kuchni i Zdrowia. Czyli pełne spektrum obszarów, które realnie dotykają ludzi: pieniędzy, trudnych decyzji, nawyków i codziennych wyborów.
Dziś fascynują mnie informacje sprofilowane pod odpowiednie źródła ruchu, a w szczególności Google Discover. Lubię sam sobie udowadniać, że to nie google'owski algorytm zasiada w fotelu redaktora naczelnego. A co? Konkretna, uczciwa i potrzebna informacja. Tytuł ma dowozić, lead prowadzić, a treść odpowiadać na proste pytanie: co się zmienia i co to oznacza dla ludzi. Bez ściemy i lania wody.
Artykuły autora Artur Matyszczyk
10 grudnia KNF zaktualizowało czarną listę nielegalnych firm. Sprawdź czy z nich korzystasz
Komisja Nadzoru Finansowego właśnie rozszerzyła listę ostrzeżeń publicznych. Trafiły na nią kolejne podmioty oferujące usługi finansowe bez wymaganych zezwoleń. Dzięki temu możesz sprawdzić czy korzystasz z usług podejrzanych przedsiębiorców.
ZUS ujawnił, jak znacząco podwyższyć swoją emeryturę. Klucz tkwi w terminach
Choć ZUS tego nie ukrywa, to wciąż niewielu wie o tym, że o wysokości przyszłej emerytury decyduje nie tylko suma składek, ale też moment złożenia wniosku. Różnice w ostatecznej kwocie, która będzie spływała na konto mogą być ogromne. W tym tekście wyjaśniamy, skąd bierze się ten efekt i kiedy faktycznie ma sens czekanie ze złożeniem wniosku.
"Zamykamy, wszystko musi zniknąć". Razem z Twoimi pieniędzmi
Zaczyna się od krzykliwych haseł na Facebooku i Instagramie: "-80 procent!", "ostatnie dni", "wielka okazja". Pod nimi dziesiątki entuzjastycznych komentarzy. Do tego ckliwa i wyciskająca łzy z oczu historia o upadającym, małym biznesie rodzinnym. Nawet nie zauważysz, kiedy stajesz się ofiarą klasycznego przekrętu, tyle że w nowym opakowaniu.
Ratowała Polaków w trudnych czasach. Zupa, która najlepiej smakuje odgrzana na drugi dzień
Współczesne pokolenie łapie się za głowę. Ziemniaki, cebula, czosnek i zakwas żytni - tylko tyle wystarczy, żeby przyrządzić zupę, która przed laty stawiała na nogi po ciężkiej pracy w polu i po długim dniu w fabryce. Dziś wraca na polskie stoły, nie tylko z sentymentu. Rozgrzewa, syci, no i kosztuje tyle, co nic. I wciąż smakuje tak, jak pamiętamy z domów naszych babć.