Morze „uciekło” przez duńskie cieśniny
Według danych Instytutu Oceanologii PAN średni poziom Bałtyku jest obecnie aż o 67 centymetrów niższy od normy. To najniższy wynik od początku pomiarów w XIX wieku.
Przyczyną nie jest susza ani parowanie, lecz silny i długotrwały wiatr ze wschodu. Działał jak pompa, która wypchnęła ogromne masy wody przez wąskie cieśniny duńskie do Morza Północnego. Szacuje się, że z Bałtyku „ubyło” nawet 275 kilometrów sześciennych wody.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Problemy dla portów i statków
Tak niski poziom morza to poważne utrudnienia dla żeglugi. Kapitanowie muszą liczyć się z:
- płytszymi torami podejściowymi do portów,
- mniejszym zapasem wody pod kadłubem,
- odsłoniętymi mieliznami w miejscach dotąd bezpiecznych,
- silnym znoszeniem jednostek przez wiatr.
W praktyce oznacza to większe ryzyko wejścia statku na dno i konieczność ograniczenia zanurzenia.
Odsłonięte dno i walka o przetrwanie
Rekordowo niski stan wody widać także na plażach i w zatokach. W wielu miejscach morze „cofnęło się”, odsłaniając fragmenty dna.
Dla części organizmów żyjących w płytkiej wodzie to ogromny problem. Dlaczego? Małże czy skorupiaki znalazły się na suchym lądzie. Z kolei ptaki wodne mają teraz łatwiejszy dostęp do pożywienia.
Naukowcy czekają na przełom
Choć sytuacja wygląda groźnie, oceanografowie mówią o możliwym pozytywnym scenariuszu. Gdy zmieni się kierunek wiatru, do Bałtyku może napłynąć potężna fala słonej i dobrze natlenionej wody z Morza Północnego, tzw. Major Baltic Inflow.
Taki „wlew” działa jak zastrzyk tlenu dla głębokich partii morza, gdzie od lat tworzą się martwe strefy pozbawione życia. Nowa woda opada na dno, usuwa siarkowodór i poprawia warunki dla ryb oraz innych organizmów.
Morze wstrzymało oddech
Bałtyk znalazł się w wyjątkowej sytuacji. Z jednej strony rekordowo niski poziom wody utrudnia żeglugę i szkodzi przyrodzie przybrzeżnej, z drugiej może otworzyć drogę do największego od lat napływu świeżej, natlenionej wody.
Naukowcy mówią wprost, że jeśli dojdzie do silnego wlewu, głębiny Bałtyku mogą wreszcie „odetchnąć”.
Tak wygląda Bałtyk