Czerwiec zaczął się trzęsieniem ziemi, od tej pory napięcie na rynku politycznym rośnie. Najważniejszy moment to 1 czerwca około godz. 23. Ogłoszono, że według badań late poll, wbrew wcześniejszym informacjom, wybory wygrał Karol Nawrocki. Zaskoczenie, niedowierzanie i wreszcie negacja – to coś, co towarzyszyło nam przez pierwsze dni ubiegłego miesiąca. Władza wpadła w panikę, głosząc coraz bardziej fantastyczne teorie na temat tego, co się stało. Panika zamieniła się w postępujący kryzys polityczny, owocujący gwałtownym spadkiem poparcia dla rządzących. Czy jest to wyłącznie skutek przegranej? A może przegrana i wiele towarzyszących jej zdarzeń to efekt zjawiska, które narastało wcześniej? Czy w ostatnich miesiącach w Polsce zmieniło się coś, co może mieć wpływ na zachowanie społeczeństwa? Oczywiście widać już efekty zużywania się władzy, która w wielu sprawach ludzi oszukała i jest po prostu nieudolna. Ale czy musiały one być tak szybkie? Może one też wynikają z innego zjawiska? - pyta na łamach "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny tygodnika.
Ludzie z Republiki... Czy słowo "ludzie" jest odpowiednie w tym kontekście? - pytał Kamil Dziubka w podcastowej rozmowie. W sieci zawrzało. Najczęściej pojawia się komentarz mówiący o postępującej dehumanizacji dziennikarzy stacji telewizyjnej.