Jest listopad 2014 roku. Ryszard Kalisz ostrzega, iż wmieszanie się polityków w kwestię uznania wyborów za ważne to „koniec demokracji”. Poucza publicznie Leszka Millera: „Od przeprowadzenia wyborów, od uznania ważności jest władza sądownicza… Wtedy, kiedy by władza polityczna miała uznawać… inaczej mówiąc to jest koniec demokracji… Politycy kierują się kryterium interesu politycznego. A sędziowie kierują się kryterium prawa”. W 2025 roku ten sam Ryszard Kalisz chce zafundować nam to, przed czym ostrzegał: koniec demokracji, bo tym byłoby nie uznanie woli narodu, który wybierze w wyborach powszechnych prezydenta - pisze w najnowszym numerze "Gazeta Polska".
- Całość programu poznamy w lutym. To już będzie ten moment, w którym przedstawię cały pakiet - kontrakt Karola Nawrockiego z Polakami, który zostanie zrealizowany, gdy zostanę prezydentem - wyjaśnił Karol Nawrocki w rozmowie z dziennikarzami.
Sejm rozpoczął pierwsze w tym roku posiedzenie. W ciągu trzech dni obrad posłowie zajmą się m.in. projektem tzw. ustawy incydentalnej, dotyczącej stwierdzania ważności wyborów prezydenckich oraz rządową propozycją ograniczenia prawa do azylu. Rozpatrzą też poprawki Senatu do ustawy budżetowej na ten rok.