Politycy opozycji nie mówią jednym głosem w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. W dodatku, gdy Donald Tusk wypowiedział się "w imieniu całej opozycji", szybko został sprowadzony na ziemię. - Nikt go do tego nie upoważnił - mówią politycy Lewicy.
Sterczewski, Jachira, Szczerba, Joński - wydłuża się lista posłów Koalicji Obywatelskiej, którzy przyjeżdżają na polsko-białoruską granicę, usiłując dostać się do koczujących uchodźców. - To myślę, że jest próba autopromocji przede wszystkim - mówi premier Mateusz Morawiecki. I przypomina, jak w kryzysowej sytuacji zachowywał się Jarosław Kaczyński, gdy był liderem opozycji, a rządziła koalicja PO-PSL.
Donald Tusk zamieścił w internecie krótkie nagranie, w którym zwrócił się do polskich władz, aby podjęły „działania na rzecz budowy konsensusu wokół kryzysu migracyjnego”. Dziś odpowiedział mu premier Mateusz Morawiecki, który stwierdził, że oświadczenie Tuska powinno być skierowane raczej do posłów Koalicji Obywatelskiej, w szczególności Klaudii Jachiry i Franciszka Sterczewskiego. Szef rządu zaapelował jednocześnie o nierozpowszechnianie fake newsów i propagandy Alaksandra Łukaszenki.