W czwartek w Kabulu doszło do zamachu samobójczego. Zginęło co najmniej 60 Afgańczyków, a 143 osoby zostały ranne. Pentagon poinformował z kolei o śmierci 12 amerykańskich żołnierzy. 15 Marines zostało rannych. Państwo Islamskie Prowincji Chorasan (IS-Ch) wzięło na siebie odpowiedzialność za zamach.
Szef Dowództwa Centralnego USA gen. Kenneth "Frank" McKenzie przekazał podczas konferencji prasowej, że według jego informacji do wybuchu, który zabił żołnierzy doszło przy bramie na lotnisko, prawdopodobnie w momencie przeszukiwania go przez wojskowych. Dodał, że po dwóch wybuchach, spowodowanych przez zamachowców z Państwa Islamskiego, inni bojownicy IS otworzyli ogień w kierunku tłumów koło lotniska i sił USA.
Głos w sprawie zamachu w Kabulu zabrał już Andrzej Duda. We wpisie w mediach społecznościowych potępił atak. - Moje modlitwy kieruję do rodzin osób dotkniętych tym aktem tchórzostwa. Polska jest z naszymi przyjaciółmi z USA i Afganistanu - napisał prezydent RP.