Święta naszych wrogów
Wszyscy się teraz zastanawiają, jak „zwycięstwa” będzie świętował Putin 9 maja i czy na pl. Czerwonym, czy w zmasakrowanym Mariupolu. A nikogo poza mną nie dziwi, że jego piąta kolumna w Polsce nie świętowała 27 kwietnia. No, jak to czego? Zawiązania tego dnia w 1792 r. konfederacji targowickiej, wbrew nazwie podpisanej przez zdrajców w Petersburgu, ówczesnej stolicy Rosji (podobnie jak komuszy rzekomo lubelski manifest powstał w Moskwie Stalina). Spadkobiercy zdrajców z 1944 r. do dziś szkodzą Polsce, ale skoro już dawno zdrady przestali się wstydzić, to dlaczego nie świętują otwarcie, jak ich moskiewski patron swoje zbrodnie?