Wewnętrzna okupacja
Napadanie na inne państwa przy użyciu całego potencjału militarnego nie jest dzisiaj zupełną przeszłością. Dzieje się to jednak niezwykle rzadko.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Napadanie na inne państwa przy użyciu całego potencjału militarnego nie jest dzisiaj zupełną przeszłością. Dzieje się to jednak niezwykle rzadko.
Było dosyć oczywiste, że Donald Tusk uzyska poparcie na kolejną kadencję. Dla mnie było i jest oczywiste, że polski rząd popierać go nie mógł.
W Europie działa ten sam mechanizm, który już doprowadził do kryzysu brytyjskiego, czyli lekceważenia interesów państw narodowych.
Program sanacyjny Józefa Piłsudskiego streszczał się do walki z korupcją i zdradą. Chodziło o to, by państwa polskiego nie paraliżowały partykularne interesy i wpływy ościennych mocarstw.
13 grudnia 1981 r. z kolegami postanowiliśmy, że trzeba sprzeciwić się komunistom. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to ręcznie redagować ulotki.
Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu oznajmił, że w Rosji utworzono wojska do „operacji informacyjnych”.
Moi Kochani Czytelnicy, proszę mi wybaczyć ten sposób zwrócenia się do Państwa, ale czytelników „Gazety Polskiej” traktuję jak swoich przyjaciół. Jesteśmy razem już dwadzieścia cztery lata.
Wiara rosyjskich służb i samego Władimira Putina, że będą w stanie kontrolować nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, musiała gwałtownie lec w gruzach.
Jeżeli ktoś jest zaskoczony falą nieprawdopodobnej agresji i chamstwa po wypadku premier Beaty Szydło, to nie rozumie polskiego życia politycznego.
To, że Polska musi mieć silną armię, jest oczywiste dla każdego obywatela posiadającego odrobinę szarych komórek. Dla mnie, jako prawie pacyfisty, jest to tym bardziej oczywiste.
Nic nie nauczyło mnie tak bardzo pokory jak działalność publiczna. Tysiące razy obrywałem za to, co normalnie powinno być powodem do dumy.
Bardzo ucieszyło mnie, że po ośmiu latach rządów PO zakończył się bojkot reklam w „Gazecie Polskiej”. Eldorado to nie jest, ale przynajmniej płacimy na czas pensje i rachunki.
W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” premier Beata Szydło podkreśla rolę klubów „GP” w zmianach, jakie zaszły w Polsce w 2015 r.
Wraz z dojściem do władzy Donalda Trumpa zaczyna się nowa era w polityce międzynarodowej. Trudno dziś powiedzieć, jak poważne zmiany wprowadzi. Pewnie nie wie tego do końca nawet on sam.