Oni chcą kolejnej tragedii
Jeżeli ktoś jest zaskoczony falą nieprawdopodobnej agresji i chamstwa po wypadku premier Beaty Szydło, to nie rozumie polskiego życia politycznego.
Podobną falę nienawiści widzieliśmy w roku 2005. Elitom III RP zabrano ich własność, polską gospodarkę, władzę, poczucie bezkarności. Nienawiść sięgnęła apogeum w 2010 r. Przemysł pogardy oczywiście miał cele polityczne, ale wynikał też z przerażenia masową solidarnością z ofiarami Smoleńska. Elity III RP zobaczyły w kwietniowe dni Polskę, której naprawdę się bały: Polskę połączoną wspólnotą, patriotyczną, wierzącą. Trzeba było zdusić ten masowy odruch, i to zrobiono. Ale jego widok wywołał w nich przerażenie i agresję.
Dzisiaj III RP jest w odwrocie. Esbecy tracą przywileje, postkomunistyczne układy powoli ulegają osłabieniu. Znika poczucie bezkarności i bycia ponad innymi obywatelami. To, co nam wydaje się normalne, dla nich jest utratą wszystkiego, co posiadali. Czy w takiej sytuacji nie zaciskają się im pięści, nie ogarnia nienawiść?
Ten jad przeżera ich dusze i może popchnąć naprawdę daleko. Jak daleko? Wolałbym nie zgadywać.