Konsekwencje Smoleńska
Wysokiej rangi dyplomata z kraju NATO powiedział mi niedawno, że jego państwo nie może nam pomóc w wyjaśnieniu smoleńskiej tragedii, bo obawia się awantury z Rosją.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Wysokiej rangi dyplomata z kraju NATO powiedział mi niedawno, że jego państwo nie może nam pomóc w wyjaśnieniu smoleńskiej tragedii, bo obawia się awantury z Rosją.
Wojsko ma bronić państwa, narodu i demokracji. Żeby to było możliwe, niezbędne są dwie rzeczy: cywilna kontrola nad armią i jasny system dowodzenia.
Pruski teoretyk wojny Carl P.G. von Clausewitz sformułował tezę, że „wojna jest jedynie przedłużeniem polityki”. To twierdzenie jest i dzisiaj niepodważalne. Większy problem nastręcza jego druga teza, że „pokój to zawieszenie broni między wojnami”.
Ostatnio wiele osób dziwiło się, że publicysta znany z tak zdecydowanego wyrażania poglądów, jak ja, zajął tak bardzo koncyliacyjną postawę w sprawie sporu ministra sprawiedliwości z prezydentem o reformę sądów. Jeśli ktoś dłużej obserwuje moją publicystykę, nie powinien być zaskoczony.
Nie ukrywam, że nie zgadzam się z decyzją prezydenta o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Były one obarczone błędami, które należało poprawić. Na miejscu głowy państwa pewnie odesłałbym jedną z nich do Trybunału Konstytucyjnego, a w ogóle postarałbym się o szybką nowelizację tam, gdzie widać problem.
Istnieje coś takiego jak test Rorschacha. Ludzie patrzą na plamy na kartce i mówią, z czym im się one kojarzą. Skojarzenia nie mówią nic o plamach, ale wiele o kojarzących.
Przez ostatnie dni faszerowani byliśmy absurdalnymi sformułowaniami dotyczącymi tego, kto jest w Polsce suwerenem, czyli władzą zwierzchnią nad innymi władzami. Stwierdzenie pierwszej prezes S
PO chyba nie przewidywała poważnej porażki w wyborach. Bronisław Komorowski miał przegrać tylko wtedy, gdy „przejedzie na pasach ciężarną zakonnicę”.
Pojawia się coraz więcej nowych informacji dziennikarskich oraz materiałów z Instytutu Pamięci Narodowej.
Kiedy w 2012 r. w Budapeszcie, z miejsca, w którym Sándor Petőfi w 1848 r.
W czasie, gdy trzy mocarstwa doprowadziły do drugiego, a potem trzeciego rozbioru Polski, w elitach nowego państwa amerykańskiego kiełkowała myśl, by udzielić Polakom militarnej pomocy.
Przyjazd prezydenta USA Donalda Trumpa do Polski to dla naszego kraju prawdopodobnie największe wydarzenie geopolityczne ostatnich lat, a już z pewnością od szczytu NATO w Warszawie.
Największym kapitałem „Gazety Polskiej” i wszystkich naszych działań są ludzie. Nie jest to ani hasło reklamowe, ani sprytne ukrywanie źródeł naszej siły, ale zasada działania.
To, że najważniejsze gremia polityczne chciały nas zniszczyć, słyszeli Państwo na własne uszy. Narada u Sowy i Przyjaciół nie była jedyną tego typu rozmową.
Mogliście się, Drodzy Czytelnicy, zapoznać z kolejną odsłoną twarzy III RP, kiedy to kluczowe osoby w państwie przyjmowały radośnie do wiadomości, że „Gazetę Polską” trzeba zniszczyć.
Lament nad podziałem Polaków być może jest słuszny, bo głębokie urazy niszczą zdolność współpracy, a przez to spójność narodu.