Nasz najważniejszy kapitał
Bardzo ucieszyło mnie, że po ośmiu latach rządów PO zakończył się bojkot reklam w „Gazecie Polskiej”. Eldorado to nie jest, ale przynajmniej płacimy na czas pensje i rachunki.
Choć dobra zmiana słabo objęła jeszcze telewizję Republika, sam fakt, że ci, którzy się u nas reklamują, nie muszą się tłumaczyć z tego jak z najcięższych przestępstw, daje nam trochę oddechu. Przed wyborami nie układaliśmy się z politykami co do wsparcia naszych mediów ani też kształtu władz mediów publicznych. Uważałem to za demoralizujące. Oczywiście powszechnie taka postawa uchodzi za naiwność. Dla mnie była to decyzja świadoma. Jeśli mieliśmy pomóc w doprowadzeniu do zmian, nie wolno było nam myśleć kieszenią. Nie znaczy to, że nie walczyliśmy o pieniądze. Walczyliśmy, ale nigdy kosztem tego, w co wierzyliśmy. Zresztą chciałem zachować w Strefie Wolnego Słowa kapitał najważniejszy: ludzi, ich wiarę i poświęcenie, które pozwoliły nam przetrwać i wziąć udział w wielkim zwycięstwie 2015 r. To kluby „GP”, nasi Czytelnicy i oddani dziennikarze są wartością, której inni mogą nam tylko zazdrościć.