Człowiek czystych rąk
W czerwcu i lipcu 1949 roku przed WSR w Warszawie oprawcy z UB prowadzili proces Adama Doboszyńskiego, inżyniera, pisarza, ideologa i działacza polskiego ruchu narodowego, który wrócił z Londynu do Polski w grudniu 1946 roku.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
W czerwcu i lipcu 1949 roku przed WSR w Warszawie oprawcy z UB prowadzili proces Adama Doboszyńskiego, inżyniera, pisarza, ideologa i działacza polskiego ruchu narodowego, który wrócił z Londynu do Polski w grudniu 1946 roku.
Orderu Orła Białego Witoldowi Pileckiemu odmówił Władysław Bartoszewski, jako członek kapituły tego najwyższego polskiego cywilnego odznaczenia.
8 czerwca 1946 roku defilada wojskowa dla uczczenia zwycięstwa aliantów nad Niemcami i Japonią ciągnęła się kilkanaście kilometrów, bo ulicami Londynu maszerowali przedstawiciele 30 państw. Zabrakło tylko Polaków.
Po trwającym kilka miesięcy brutalnym śledztwie i ponadtygodniowym „procesie”, 17 grudnia 1946 roku komuniści orzekli karę śmierci wobec kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” i siedmiu jego podkomendnych. Wśród nich był Henryk Glapiński „Klinga”. Jego zrozpaczona żona Helena, wówczas matka trójki ich małych dzieci, bezskutecznie prosiła Bolesława Bieruta o łaskę dla męża. Został zamordowany 19 lutego 1947 roku.
Był 30 kwietnia 1950 roku. Według oficjalnej wersji zmarł na zapalenie płuc. Współwięźniowie z Rawicza opowiadają jednak, że 68-letniego Kazimierza Pużaka zepchnął z metalowych schodów strażnik, a potem około dwóch tygodni osadzonemu nie udzielono pomocy lekarskiej.
14 kwietnia 1953 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał płk. Wacława Kostka-Biernackiego, podczas tajnej rozprawy, na karę śmierci „za tłumienie ruchu rewolucyjnego, faszyzowanie kraju, szkalowanie i zohydzanie Związku Radzieckiego”.
Kardynał Adam Sapieha „uzyskał informację, że zamiana wyroku nie jest możliwa m.in. ze względu na to, że nad wszystkim czuwa Moskwa i nie dopuści do jakiejkolwiek ulgi” – wspominała Eleonora Kasznica.
17 lutego 1944 roku komuniści z Armii Ludowej przy współpracy z gestapo przejęli archiwum Armii Krajowej i Delegatury Rządu na Kraj przy ul. Poznańskiej 37 w Warszawie.
Od kiedy 27 stycznia 1940 roku przybył do Anglii, zaczęła się jego wyjątkowa kariera pilota w Królewskich Siłach Powietrznych. Jego eskadrę nazywano „Cyrkiem Skalskiego”.
„Zrobiliśmy choinkę, śpiewaliśmy kolędy – w ukryciu, bo głośno modlić się nie wolno. Z wigilią, żłóbkiem, opłatkiem, drzewkiem – wiążą się najpiękniejsze przeżycia, najszlachetniejsze myśli i najgłębsze wzruszenia” – pisał w grypsach do żony i synka Andrzejka ppłk Łukasz Ciepliński w katowni przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. Było Boże Narodzenie 1950 roku, dwa miesiące po tym, jak komunistyczny trybunał skazał go na karę śmierci.
Do okupowanej Polski dotarło ich 316. Cichociemni. Ostatni lot odbył się w nocy z 26 na 27 grudnia 1944 roku. Działali w całkowitej tajemnicy – „cicho”, a także od nocnych zrzutów – „ciemno”.
10 grudnia 1936 roku, w wieku 66 lat, zmarł Leon Wasilewski, wybitny działacz Polskiej Partii Socjalistycznej.
Kiedy 13 grudnia 1950 roku na rozkaz dyrektora Departamentu Śledczego MBP, płk. Józefa Różańskiego, gen. August Emil Fieldorf został osadzony w katowni przy ul. Rakowieckiej, śledztwo – za zgodą naczelnika Wydziału Śledczego MBP ppłk. Ludwika Serkowskiego – przejął ppor. Kazimierz Górski.
11 listopada to najważniejsze polskie święto. Święto Niepodległości odzyskanej w 1918 roku po 123 latach niewoli. W tym szczególnym dniu oddajemy hołd Polakom, którzy Ojczyznę wolną nam wrócili. Pamiętamy o działaczach patriotycznych, dyplomatach, a szczególnie żołnierzach.
To nieprawda, że we wrześniu 1939 roku nie walczyliśmy z Sowietami. Robili to przede wszystkim żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza, powołanego rozkazem ministra spraw wojskowych gen. Władysława Sikorskiego we wrześniu 1924 roku.
Z uczestnikami strajku w „manifeście lipcowym”, który otworzył drogę do porozumienia jastrzębskiego, jest jeden problem – wielu opuściło Śląsk po brutalnych represjach stanu wojennego, a jeżeli zostali, na ogół nie uczestniczą w życiu politycznym. Los nie był dla nich łaskawy.
Ponieważ 10 ściągniętych na egzekucję i uzbrojonych w pepesze żołnierzy KBW nie zabiło „Inki” z odległości trzech kroków (strzelali w powietrze), Danutę Siedzikównę zamordował strzałem z pistoletu w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszek Sawicki z gdańskiego KBW, który miał krzyknąć: „Nie chciała gadzina zdechnąć, trzeba ją dobić”.
W lipcu 1945 roku Sowieci dokonali tu największej zbrodni na Polakach po II wojnie światowej.
3 maja 1948 roku wyrok śmierci na rotmistrza Witolda Pileckiego, Tadeusza Płużańskiego (mojego Ojca) i Marię Szelągowską zatwierdził Najwyższy Sąd Wojskowy w składzie: Kazimierz Drohomirecki, Leo (Lew) Hochberg i Roman Kryże.
W związku z powołaniem premier Beaty Szydło do Rady Muzeum Auschwitz Władysław Bartoszewski junior napisał: „Wyraźnie chcemy zmienić narrację, powrócić do narracji, że Auschwitz to był obóz dla Polaków. Otóż nie był”. To ja przepraszam – ojciec dzisiejszego posła PSL nie był Polakiem? Twórca wielkiej polskiej konspiracji w Auschwitz rtm. Witold Pilecki nie był Polakiem? A ojciec Maksymilian Maria Kolbe? Ale niedaleko pada jabłko od jabłoni.