Co z tą armią?
Rozpoczęta jeszcze przez rząd Zjednoczonej Prawicy budowa 300-tysięcznej armii trwa, przynajmniej na papierze. Obecnie, według dostępnych danych, mamy ponad 210 tys. żołnierzy.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Rozpoczęta jeszcze przez rząd Zjednoczonej Prawicy budowa 300-tysięcznej armii trwa, przynajmniej na papierze. Obecnie, według dostępnych danych, mamy ponad 210 tys. żołnierzy.
Rosja już dawno przestawiła swoją gospodarkę na wojenne tory. Inaczej nie byłaby w stanie prowadzić inwazji przeciwko Ukrainie przez tak długi okres. Sięgnęła po sojusznicze wsparcie od Chin, Iranu czy Korei Północnej. Cały czas prężnie działa również w kierunku utrzymania neoimperialnej polityki, kontynuowania wojny na Ukrainie i tej hybrydowej przeciwko szeroko pojętemu Zachodowi.
Ledwo co Łukaszenka wrócił z Tadżykistanu, gdzie odbył się szczyt Wspólnoty Niepodległych Państw i gdzie doszło do spotkania z Putinem, a na Białorusi ogłoszono alarm bojowy najwyższej gotowości, obejmujący wszystkie jednostki sił zbrojnych.
Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie naftowe, każdy z coraz większą precyzją, a co za tym idzie – większymi konsekwencjami dla Rosji, powodują na Kremlu poważny ból głowy.
„Niech już ta wojna się skończy” – pomyśleli w Berlinie. Nie chodzi jednak o to, że w codziennych atakach rosyjskich siepaczy na Ukrainie giną cywile, a kolejne budowle zamieniają się w gruz.
W neoimperialnym planie Kremla uwzględniono dwie wojny: konwencjonalną, prowadzoną od 2014 r. na Ukrainie, oraz hybrydową, czy, jak kto woli, podprogową, przeciwko Zachodowi, która od wielu miesięcy mocno eskaluje.
Przez ostatnie dwa lata Polska popadła w gigantyczne problemy finansowe. Jeżeli Donald Tusk nadal będzie szedł obraną ścieżką, a dynamika wzrostu zadłużenia nie zmniejszy się, dobijemy do konstytucyjnego progu zadłużenia, wynoszącego 60 proc. PKB. Skończy się to zapaścią w każdej sferze publicznej w Polsce, dotknie każdego nakładu: od wojska i służb, po edukację, na zdrowiu skończywszy. Staniemy się państwem zależnym wyłącznie od innych – ostrzega w rozmowie z portalem Niezależna.pl Andrzej Kosztowniak, poseł PiS, były minister finansów.
To bardzo groźna sytuacja dla naszego bezpieczeństwa. W ten sposób może dojść do wycieku poufnych informacji wojskowych, które następnie zostaną wykorzystane przez wrogie służby. Może dojść również do rozpracowywania poszczególnych żołnierzy lub całych jednostek – mówi Bartosz Kownacki, poseł PiS, były wiceminister obrony narodowej, komentując ustalenia portalu Niezależna.pl ws. używania przez żołnierzy komunikatora Signal do wojskowej korespondencji.
Niewydanie Wołodymyra Z. Niemcom byłoby dobrym gestem okazującym solidarność z Ukrainą. Problem jednak w tym, że rząd Tuska do tej pory nie wykonał żadnego znaczącego ruchu w stronę Kijowa ani nie podjął żadnej strategicznej decyzji, która byłaby sprzeczna z dążeniami Niemiec. Nie sądzę, że w tej sprawie będzie inaczej, dlatego ekstradycja jest niemal pewna – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert ds. międzynarodowych, komentując sprawę zatrzymania w Pruszkowie Ukraińca podejrzewanego o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream.