W warszawskim kotle
Pierwsze dni października. Ciepły wieczór. Wychylam się przez okno w lewej oficynie naszej kamienicy i spoglądam w górę. Niebo nad Łodzią jest pogodne.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Pierwsze dni października. Ciepły wieczór. Wychylam się przez okno w lewej oficynie naszej kamienicy i spoglądam w górę. Niebo nad Łodzią jest pogodne.
„Idą! ” mówi któryś z wolontariuszy.
Wchodzących na powązkowski Cmentarz Wojskowy wita grób płk. Ryszarda Kuklińskiego, usytuowany na samym początku Alei Zasłużonych.
„Szczątki całkowicie zeszkieletowane, ułożone w jamie grobowej na osi wschód–zachód”. Głowa Łukasza Szleszkowskiego wychyla się z wąskiego dołu wydrążonego między nagrobkami z lat 80.
Dziś odbył się drugi pogrzeb Anny Walentynowicz. […] Zaczynam pisać „notatnik smoleński”. Zdałem sobie sprawę, że od dwóch lat przecieka mi między palcami prawda o naszej historii.
Mgła. Tylko najbliższe drzewa. Jakby nie było lasu. Jakby kończyło się wszystko na jednym szeregu pni, konarów i gałęzi. A dalej?
Na wrzesień 1939 r. przyjaciele Witkacego, Jan i Janina Leszczyńscy, zaplanowali chrzest swojego syna – Janka juniora. Pisarz zgodził się zostać ojcem chrzestnym.
Przedział pociągu jadącego na wschód Polski.
„Na szyi miał małą rankę czerwoną wielkości wiśni” – to krótkie zdanie ze wspomnień Czesławy Oknińskiej-Korzeniowskiej, jedynego świadka ostatnich chwil życia Stanisława Ignacego Witkiewicza,
Kiedy w roku 1944 Armia Czerwona po raz kolejny wkraczała na teren II Rzeczypospolitej, z ponownie wymalowanym na sztandarach hasłem „wyzwolenia”, wiodła za sobą grupę osób podającyc
W październiku i listopadzie 1832 r.
Kiedy czytam opisy wydarzeń, jakie rozegrały się we wschodniej Polsce w drugiej połowie września 1939 r., nieodmiennie zadziwiają mnie i zatrważają relacje z wejścia wojsk sowieckich do polski
Rysunek Artura Grottgera „Ludzie czy szakale?” z powstałego w latach 1866–1867 cyklu „Wojna” przedstawia krajobraz po bitwie.
Wysłali ich, by wyzwolili uciskanych.
Zielona. Jedna z najdłuższych ulic Lwowa, meandrująca niczym rzeka. Początek u zbiegu Piłsudskiego i Jabłonowskich, koniec u Rogatki Sichowskiej.
W sierpniu 1939 r. profesor Hugo Steinhaus, współtwórca „lwowskiej szkoły matematycznej”, wypoczywał w Jaremczu nad Prutem.
Luty, połowa sierpnia 1939 r. Stanisław Czuruk, syn Bolesława, polonisty z lwowskiego Gimnazjum im.
W historiach dla dorosłych, podobnie jak w baśniach dla dzieci, znikanie bywa zjawiskiem momentalnym.
„Grób Agamemnona”, jeden z najsłynniejszych polskich wierszy politycznych, przyszedł mi na myśl, kiedy zastanawiałem się, co można by napisać, jak można by ocenić wydarzenia, które rozegr
Bug wolno toczył swoje senne wody, w kościołach odprawiano ostatnie tego dnia nabożeństwa.