Kolejny raz obóz rządzący przypisał sobie zasługi wynikające z zakupu i realizacji umowy na najnowocześniejsze na świecie myśliwce F-35. Tymczasem kontrakt na pozyskanie 32 samolotów wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym podpisał pod koniec stycznia 2020 r. ówczesny szef MON, Mariusz Błaszczak. To jeden z najważniejszych kontraktów zbrojeniowych w historii polskiej armii, opiewający na 4,6 mld dolarów, dzięki któremu Siły Powietrzne RP zyskają niespotykane dotąd możliwości.
W polskich Siłach Powietrznych kończy się epoka kokpitów z napisami cyrylicą. Rozpoczynamy erę najnowocześniejszych, budzących respekt u potencjalnych przeciwników, myśliwców 5. generacji. Umowa na 32 samoloty F-35 podpisana! pic.twitter.com/lhhIdQ7XU7
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) January 31, 2020
Będący wówczas w opozycji obecny szef resortu obrony, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, poddawał w wątpliwość sens zakupu tych maszyn.
By znaleźć środki na pomoc dla polskich pracodawców i pracowników, należy odejść od projektów, które są wyrazem megalomanii i nie są projektami pierwszej potrzeby, jak np. Centralny Port Komunikacyjny czy zakup F-35.
– powiedział polityk 2 kwietnia 2020 r. na jednej z konferencji prasowych.
W środę, na antenie TVN24, szef MON ponownie odniósł się do kwestii zakupu myśliwców F-35.
Gdyby nie ja i nie uzbrojenie za 6 miliardów kupione, to nic by z tego nie było.
– powiedział Kosiniak-Kamysz.
Premier @KosiniakKamysz dziś rano dość zaskakująco w kontekście uroczystości, które się zbliżają. Teraz w @tvn24. W kontekście F-35 i @mblaszczak. "Gdyby nie ja, nic by z tego nie było". pic.twitter.com/aOGScdbnwV
— Piotr Woźniak (@Woz_Piotr) June 10, 2026
"Kto z Tuskiem przestaje, takim się staje"
O komentarz do słów szefa MON portal Niezależna.pl poprosił Piotra Kaletę, posła PiS, członka Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Bezczelnością Władysław Kosiniak-Kamysz zaczyna dorównywać swojemu szefowi, Donaldowi Tuskowi. W tym przypadku idealnie realizuje się powiedzenie: kto z Tuskiem przestaje, takim się staje. To szczyt arogancji.
– wskazuje nasz rozmówca.
Podobnie jak szczytem arogancji jest fakt, że na czele resortu obrony narodowej stoi człowiek, który żądał likwidacji Wojsk Obrony Terytorialnej i poddawał w wątpliwość sens zakupu myśliwców F-35. Sam, jako szef MON, nie zrobił nic strategicznego dla polskiej armii. Wszelkie kluczowe działania to kontynuacja spraw podjętych przez poprzedni rząd, tak jak ma to miejsce w kontekście realizacji umowy na wspomniane myśliwce.
– dodaje poseł Kaleta.
Jak się nie ma własnych sukcesów, to się przypisuje sobie cudze. Kosiniak-Kamysz jest pierwszy do takiej postawy, a jak trzeba walnąć pięścią w stół lub podjąć strategiczne decyzje, to go nie ma.
– uzupełnia.
To człowiek miękkiego charakteru. Swoją „charyzmę” już raz pokazał: gdy mówił, że w razie wybuchu konfliktu zbrojnego ma na wszelki wypadek spakowany plecak ewakuacyjny. Szef MON! Ale czego my się możemy spodziewać...
– kończy.