Pomijam fakt, że gotowość do przyjęcia (a nie „podbierania”) wojskowych wyraził prezydent Karol Nawrocki, a amerykański przywódca Donald Trump tego nie wykluczył. Tusk ani jednego, ani drugiego nie słucha, więc mało go obchodzi, co mają do powiedzenia. Jednak podobne zdanie wyraził jego zastępca, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Z kolei szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła odbył rozmowę na ten temat z gen. Alexusem Grynkewichem, dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie. Tusk palnął jak kulą w płot i został z tym sam. To smutne, że do politycznych gierek wykorzystywane jest bezpieczeństwo.
Osamotniony Tusk
Kolejne dni potwierdzają, jak bardzo premier Donald Tusk zabrnął w ślepy zaułek, mówiąc, że nie będzie „podbierał” amerykańskich żołnierzy, gdy ci zostaną w liczbie kilku tysięcy wycofani z Niemiec.