Tymczasem trudno nie zgodzić się ze słowami gen. Ingo Gerhartza. Niemiecki wojskowy stoi na czele Sojuszniczego Dowództwa Sił Połączonych w Brunssum, odpowiedzialnego m.in. za wschodnią flankę NATO, i stawia sprawę jasno: kraje członkowskie nie mogą szykować gotowości operacyjnej za trzy czy cztery lata. Gotowym trzeba być tu i teraz. Rosja dostarcza aż nadto dowodów na potęgowanie neoimperialnej polityki, a ostatnie zmasowane ataki na Ukrainie tylko potwierdzają, że o żadnym pokoju w Europie nie ma mowy. Nikt nie powinien być przekonany, że Putin będzie czekał do końca dekady, by rozpętać kolejny konflikt. Może to nastąpić znacznie szybciej.
Tu i teraz
2029, 2030, a może później – ilu ekspertów, tyle przewidywań, kiedy wybuchnie konwencjonalny konflikt na linii NATO–Rosja. Bo przed tym, że on nastąpi, ostrzega coraz więcej analityków i wojskowych.