PSL-owski start-up
Jest miejsce w Polsce, w którym tradycja wójta Kozła z „Rancza” trwa dalej. To położona pod Radomiem gmina Klwów, która przez 18 lat była rządzona przez Piotra Papisa z PSL.
Jest miejsce w Polsce, w którym tradycja wójta Kozła z „Rancza” trwa dalej. To położona pod Radomiem gmina Klwów, która przez 18 lat była rządzona przez Piotra Papisa z PSL.
W normalnej rzeczywistości sprawa z funduszem SAFE pokazywałaby, że rząd Donalda Tuska jest po prostu nieskuteczny. Obóz władzy nie umiał wyjść do Polaków z taką opowieścią, która przekonałaby 80 proc. społeczeństwa do jego argumentów.
Rząd Tuska ciśnie bez umiaru w to, żeby koniecznie wziąć pożyczkę od Niemca. W zamian obiecuje społeczeństwu, że wyniesie polski przemysł zbrojeniowy na wyżyny, a Wojsko Polskie będzie taką potęgą, przed którą zacznie drżeć cały świat.
Teraz wyborca nie zmienia tak łatwo zdania. Zawsze znajdzie sobie powód, aby usprawiedliwić tego, kogo lubi.
Kto ośmieli się podać PiS-owcowi szklankę wody, tego trzeba upokorzyć i zgnieść. Dodatkowo zaatakować jego rodzinę.
Jestem pewny, że gdyby dziś rządziło PiS, to duża część Polaków z Bliskiego Wschodu byłaby już ewakuowana.
Właśnie za 44 mld euro mrozimy demokrację i dochodzimy do wniosku, że wygrać może tylko Tusk.
Wielokrotnie powtarzałem, że szanuję konsensus naukowy w kwestii teorii globalnego ocieplenia. Znam te statystyki i wykresy.
Budowa będzie mogła ruszyć już w grudniu – zapowiadał 9 grudnia ub.r. premier Donald Tusk, mówiąc o pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Budowa się jednak nie rozpoczęła. W marcu planowane jest złożenie wniosku o zezwolenie do Państwowej Agencji Atomistyki. Dopiero w przyszłym roku inwestor będzie składał wniosek o pozwolenie na budowę. Nadal nie podpisano też kontraktu wykonawczego z firmą Westinghouse. Umowa jest negocjowana. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, pierwsze prace rozpoczną się w 2028 r., a to oznacza, że Donald Tusk opóźnił już projekt o dwa lata.
Polska 2050 pękła niemal dokładnie na pół. Zamiast jednego dużego będą teraz dwa, liczące 15 posłów, kluby parlamentarne. Już dziś wiadomo, że jeden z nich ma zająć pozycję wewnętrznej opozycji w rządzie. Czy rządowi grozi utrata większości?