Jesteśmy już w tym momencie kadencji, gdy możemy powiedzieć, że nie mamy w Polsce rządu, ale gabinet Donalda Tuska. Słowo to po prostu bardziej oddaje ducha sytuacji, w której tkwimy. Wyraz „rząd” pochodzi od „rządzić”, oznaczającego zarządzanie czy kierowanie czymś lub kimś. Problem jest taki, że Donald Tusk tych czynności nie wykonuje. Nie ma już na tyle siły. Wszystkiego się już obawia z uwagi na wojny wewnętrzne w koalicji. Obrażanie się na siebie, kradzież projektów i robienie sobie na złość – stało się znakiem rozpoznawczym koalicji 13 grudnia. Dlatego premier będzie się do ostatniej minuty zastanawiał, czy posłowie Polski 2050 będą bronić Pauliny Hennig-Kloski, czy jednak wszyscy pójdą na L4 i przez to rząd straci ministra. Co zwycięży w tych ludziach: strach przed Tuskiem czy niechęć do zdradzieckiej i nieudolnej koleżanki? Będzie z pewnością wesoło. Tym bardziej że następuje erupcja głupich pomysłów. W koalicji zdają się już wiedzieć, że można zgłosić każdy pomysł. A im bardziej będzie on od czapy, tym lepiej, bo nawet z przegranej sprawy robi się oręż.
Można nim okładać jeśli nie koalicjantów, to prezydenta Karola Nawrockiego. Mamy więc już ustawę nadającą osobowość prawną rzece Odrze. Gniot na poziomie króla Maciusia I, który w powieści wprowadził darmową czekoladę. Szkoda się nad tym pochylać, bo wiadomo, że nikt racjonalny tego nie podpisze. Ledwo to ruszyło, a już resort Hennig-Kloski usmażył drugi projekt. Równie absurdalny. Pozwalający tworzyć rezerwaty prywatne i wchodzić instytucjom państwa na ziemię obywateli, by kosić łąki i robić badania. Projekt zaostrza też kryteria otrzymywania odszkodowań za działania wilków i innych chronionych zwierząt. Też nie przejdzie. Widocznie jest jednak klimat na głupotę.
Spodziewam się więc inflacji radosnej twórczości. Kto wie, może do końca kadencji doczekamy się projektu wprowadzającego prawa wyborcze dla kretów? Cóż szkodzi zgłosić? Przecież prezydent czuwa. Prawda jest taka, że rządu już nie mamy. Mamy gabinet. Z cygarami, whisky i towarzystwem obgadującym samych siebie. Śmierdzący tym wszystkim, co każe myśleć: czas na zmianę.
📷 Wczoraj odbyło się spotkanie zorganizowane przez #KlubGazetyPolskiej Łódź z prezesem @RepublikaTV @GPtygodnik @GPCodziennie @TomaszSakiewicz oraz bardem SWS Pawel Ł. Piekarczyk pic.twitter.com/J4U3m6vmbM
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) April 9, 2026