Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz
21.05.2026 20:59

Cienka granica

Będą ścigać Ziobrę, napinać się, ale właściwie będzie to robienie z własnych wyborców idiotów.

Nawet najtwardszy elektorat ma swoje granice wytrzymałości. To taka cienka – niedostrzegalna – linia, po której przekroczeniu nic już człowieka nie przekonuje. Taki wyborca, owszem, może nie będzie od razu głosował na przeciwników politycznych, ale częściej po prostu dostrzegał, że i ci „moi” są marni. Widzi, że nie warto za nikogo w Sejmie umierać. Politykom wydaje się, że nic to nie zmienia. Szczególnie tym rządzącym. Nie jest przecież tak, że stracili głos. A że ktoś nie będzie tak gorliwy, aby wieszać plakaty i banery? Wynajmiemy ludzi i efekt będzie taki sam. To jednak złudne. Jest bowiem różnica między głosowaniem ze wstydem a popieraniem kogoś z pełnym przekonaniem i entuzjazmem. Sprawa Zbigniewa Ziobry może się okazać jednym z kamyczków. Miało być przecież inaczej. Państwo miało być profesjonalne. Miało wymierzyć sprawiedliwość. Później celem Tuska zostało naprawienie krzywd i pojednanie Polaków. Tymczasem z całej sytuacji z wyjazdem do USA wychodzi na to, że państwo razi amatorszczyzną na każdym poziomie. Dodatkowo brak profesjonalizmu polityków sprawia, że w zasadzie wniosek do USA o ekstradycję grozi jedynie dalszą kompromitacją. Będą więc ścigać Ziobrę, napinać się, ale właściwie będzie to robienie z własnych wyborców idiotów. I to niezależnie od tego, ile wygłoszą przemówień o szczurach uciekających z tonącego pokładu. Wyborcy to widzą. Ich entuzjazm słabnie. Markowanie rozliczeń musi boleć, bo to najważniejsza z obietnic koalicji 13 grudnia. Utknęli, a kadencja się kończy. Bynajmniej nie oznacza to, że nagle prawica zacznie ich miażdżyć. Po prostu pojawia się szansa w postaci demobilizacji w obozie przeciwników. Ale najlepszą okazję trzeba umieć wykorzystać.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE