Irańskie idiotyzmy
Raz słyszymy, że Iran upadł i cały region pogrąży się w chaosie. Innym razem – że Iran wygrał.
Raz słyszymy, że Iran upadł i cały region pogrąży się w chaosie. Innym razem – że Iran wygrał.
Rzecznik rządu to jedna z mniej sympatycznych postaci, jakie funkcjonują w polskiej polityce. Mowa przecież o człowieku, który jest wysyłany na najgorszy odcinek walki propagandowej „uśmiechniętego populizmu” i musi bronić najbardziej kuriozalnych decyzji tej władzy.
Tak naprawdę machlojki, które uśmiechnięty populizm zaraz będzie urządzać w sprawie weta i SAFE, to coś dużo poważniejszego niż kolejny atak na Nawrockiego.
Nietrudno się domyślić, jaki jest główny powód, dla którego „uśmiechnięty populizm” z taką intensywnością rozpowszechnia brednie o polexicie. To idealna zasłona dymna, przykrywająca to, co dzieje się z naszym państwem.
Z Giertycha i Tuska byłby świetny duet kręcący horrory. Taka myśl mnie naszła, gdy oglądałem wczorajszą manifestację pod Pałacem Prezydenckim.
W nawale wyjątkowych świństw, jakie są udziałem „Gazety Wyborczej”, takich jak ataki na Karola Nawrockiego za pomocą materiałów dostarczanych przez służby specjalne, umykają nam małe podłości organu Adama Michnika. Te jednak, chociaż mniej spektakularne, potrafią być równie niebezpieczne.
Wywiad, którego Agata Bielik-Robson udzieliła dziennikarce „Gazety Wyborczej”, wywołał gigantyczne poruszenie. Wiązało się ono głównie z wyeksponowanym fragmentem jej wypowiedzi, z którego wynikało, iż broni ona Jeffreya Epsteina. Żal jednak rozmowę sprowadzać tylko do tej kwestii. Wywiad jest bowiem dużo ciekawszy. Pokazuje, czym jest dzisiejszy pseudoliberalizm, reprezentowany przez ludzi pokroju naszej filozofki. Pustym, pozbawionym jakiejkolwiek głębszej myśli, pretensjonalnym bełkotem, niezdolnym do mówienia o czymkolwiek innym niż o samym sobie.
Przykro obserwować schadenfreude polskiej prawicy na wieść o tym, że TVN zostanie kupiony przez amerykański Paramount.
Politykę Trumpa można chwalić bądź krytykować, niemniej jednego nie można prezydentowi USA odmówić. Stał się on tak istotnym elementem imaginarium przeciętnego lewicowca/ liberała (odnoszę się tu oczywiście do naszego podwórka, ale sytuacja wygląda podobnie w innych państwach UE), że nabrał wręcz cech boskich.
Jest zrozumiałe, że opozycja robi, co może, żeby pokazać, jak niebezpieczna jest antyamerykańska gra Tuska, ale musi pamiętać, żeby nie wylać przy okazji dziecka z kąpielą.
Ostatnio gruchnęła wiadomość, że jeden z najważniejszych polityków Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, Roman Fritz, jest zaangażowany w spotkania w ramach instytucji unijnych, na których omawiany jest temat sprowadzania do Polski większej liczby migrantów, szczególnie tych z Indii.
Ostatnio nasza noblistka przypomniała o sobie, dzieląc się mądrością, że dawno, dawno temu, w paleolicie, traktowaliśmy zwierzęta jak siostry, ale potem wszystko się zepsuło. Teza o tyle zabawna, że jedno z ostatnich największych wymierań – do których człowiek się walnie przyczynił, o ile sam go nie spowodował... – miało miejsce właśnie w paleolicie.
Ci, którzy bronią nas przed hybrydowymi prowokacjami Putina i Łukaszenki, nie tylko nie mogą liczyć na pomoc państwa – są wręcz przez nie ścigani.
Rosja już tu jest – czy Czytelnicy pamiętają ten groteskowy cytat z gen. Pytla, gdy atakował on rządy PiS? Okazuje się jednak, że jego treść idealnie pasuje do Polski pod władzą Donalda Tuska. Pokazują to ujawnione przez Piotra Nisztora kontakty Włodzimierza Czarzastego z elitą Sankt Petersburga i niedawna informacja, że z powodu kuriozalnych wypowiedzi marszałka Sejmu USA zrywają z nim jakiekolwiek kontakty.
Z perspektywy czasu wyraźnie widać, że największymi wrogami samej Unii byli jej najzagorzalsi zwolennicy, zaś ci, którzy oskarżani byli o polexit, chcieli jej uzdrowienia. Dziś w tej sprawie nic się nie zmieniło. Bowiem swoistą wisienką na tym torcie kłamstw o PiS-ie, który chce nas wyprowadzić z Unii Europejskiej, jest fakt, iż to Tusk robi wszystko, by faktycznie doszło do swoistego polexitu - pisze Dawid Wildstein w najnowszym numerze "Gazety Polskiej".