Propaganda, za pomocą której politycy mogą straszyć obywateli, odsuwając od siebie pytania o skutki ich rządów. Dzięki niej wręcz usprawiedliwiają własne patologie, wskazując, że jeśli nie oni, z ich „wadami”, to przyjdzie polexitowa apokalipsa. Ponownie pojawia się też temat „europejskiej, zdroworozsądkowej prawicy”, która, w przeciwieństwie do strasznego PiS, nie chce niszczyć Polski ani wyprowadzać nas z UE. Nagle o swojej prawicowości przypominają sobie ci, którzy przez ostatnie lata albo chowali głowę w piasek, udając, że nie widzą bezprawia demokracji walczącej, albo wręcz je popierali. Oczywiście ich prawicowość jest bezobjawowa, zaś powtarzanie kłamstw o polexicie służy atakowaniu opozycji oraz tłumaczeniu swoim odbiorcom, że w obecnej sytuacji muszą wspierać obecną władzę. Możemy być też pewni, że im bliżej wyborów, tym takich przebierańców będzie więcej.
Powrót koncesjonowanej prawicy
Nietrudno się domyślić, jaki jest główny powód, dla którego „uśmiechnięty populizm” z taką intensywnością rozpowszechnia brednie o polexicie. To idealna zasłona dymna, przykrywająca to, co dzieje się z naszym państwem.