Z jak... Donald Tusk
Prezes Tomasz Sakiewicz ponownie na sali sądowej. Tym razem za okładkę „GPC”, na której przedstawiono Donalda Tuska z literą Z (symbolem wojsk rosyjskich) na czole. Skąd ten kuriozalny proces?
Prezes Tomasz Sakiewicz ponownie na sali sądowej. Tym razem za okładkę „GPC”, na której przedstawiono Donalda Tuska z literą Z (symbolem wojsk rosyjskich) na czole. Skąd ten kuriozalny proces?
Co to się stało? Czytając ostatnie „rewelacje" TVN 24 i Wirtualnej Polski, przecierałem oczy ze zdumienia. Tak radykalnej krytyki mecenasa uśmiechniętego premiera nie widziałem od lat.
Zmarła pani Izabela, emerytka, którą Owsiak ciągał po sądach, ponieważ, jak sam twierdził, bał się z jej powodu o swoje życie. Przyczyna śmierci – rak. Nie miejsce tu na rzucanie najcięższych oskarżeń. Nie mamy wiedzy, żeby to, co, z powodu Owsiaka, przeżyła pani Izabela, miało bezpośredni wpływ na jej śmierć. Chociaż możemy być pewni, że uśmiechnięta Polska i jej media nie miałyby takich oporów, gdyby to one mogły wykorzystać tę sprawę do swoich celów.
„Newsweek” dobrze wie, jak wypełniać propagandowe polecenia uśmiechniętej Polski.
Może to powinno być hasło opozycji: „Lemingu, uważaj na Tuska, schowaj swój portfel głęboko”.
Jak widać, współpraca środowisk związanych z Uśmiechniętą Polską z ludźmi od Brauna staje się coraz bardziej ostentacyjna.
Oczy całej Europy zwrócone są na to, co dzieje się w hiszpańskiej Ceucie. Ciężko się dziwić.
Wyniki ostatniego sondażu badającego opinie Polaków na temat stanu służby zdrowia są dla obecnej władzy miażdżące. Prawie 80 proc. respondentów uznało, że rząd źle sobie radzi z obecną sytuację. Jednocześnie badanie to pokazało, że ponad 40 proc. wyborców KO jest przekonanych, że władza skutecznie reaguje na ten kryzys.
Głosowanie nad nowym rzecznikiem praw obywatelskich było kolejnym obrazem fundamentalnego pęknięcia naszego państwa. Starciem między Polską Giertycha i jego ludzi a Polską Borowskiego oraz jego przyjaciół.
Niedawno wraz z Wojciechem Muchą, Jakubem Maciejewskim, a także ogółem TV Republika zostałem wciągnięty na listę proskrypcyjną stworzoną przez Witolda Gadowskiego prezentującą „czołowych propagandystów Ukrainy”. Co konkretnie kolega Witek miał na myśli, trudno stwierdzić.
Rada Warszawy, głosami radnych KO, przyznała tytuł honorowego obywatela stolicy redaktorowi naczelnemu „Gazety Wyborczej”, Adamowi Michnikowi. Pomijając kwestię tego, czy w ogóle człowiek ten powinien otrzymać to wyróżnienie, istotny jest aktualny kontekst polityczny tej „nagrody”. Otóż wręczana jest ona w momencie nawarstwiania się kolejnych kompromitacji tej władzy, z aferą Kacprzyka na czele.
O dziwo nawet radio Tok FM czasem prawdę ci powie. Ostatnio mogliśmy usłyszeć tam mądrości niejakiego Leszczyńskiego (szefa Instytutu Narutowicza; pod tą dumną nazwą kryje się tylko kolejna organizacja zajmująca się realizacją agendy uśmiechniętej Polski). Stwierdził on przy okazji rozmowy o Braunie, że prorosyjskość to rzecz w Polsce nienowa, istniejąca tu od wieków oraz związana z „konserwatyzmem”.
Na pierwszy rzut oka Wałęsa służy wybieleniu postkomunistów, jednak tak naprawdę operacja propagandowa, do której jest używany, ma głębszy cel. Chodzi o skompromitowanie za pomocą Wałęsy całego ruchu Solidarność i jego roli w naszej historii. Sama jego agenturalna przeszłość nie jest jeszcze oskarżeniem całego milionowego zrywu. Jednak stworzenie wrażenia, że „S” była ruchem, któremu przewodził zwyczajny idiota, groteskowy klaun, więcej – uczynienie z tego błazna jedynej twarzy tamtego wydarzenia… To prawdziwa zemsta postkomunistów na tych, którzy mieli odwagę walczyć z PRL-owskim reżimem - pisze Dawid Wildstein w najnowszej "Gazecie Polskiej".
Obecnemu konfliktowi polsko-ukraińskiemu towarzyszy narracja o wspaniałości Niemiec i związanej z tym konieczności pogłębiania procesów federalizacyjnych UE, które to państwo proponuje. Znowu słyszymy, że to jedyny ratunek przed Rosją, zaś nasz zachodni sąsiad jest przedstawiany jako państwo, które broni nas przed Putinem. Narracja o „zjednoczonej Europie” pod przewodnictwem Berlina jest dziś silniejsza niż w czasie sporu o program SAFE. Warto się jej przyjrzeć, bo pełni niebezpieczną rolę – zarówno wewnątrz Polski, jak i geopolitycznie.