zagrożenie
Nie mam wątpliwości, że Rosja prędzej czy później zaatakuje Ukrainę atomem – mówi dr Jan Matkowski
Niezależnie od tego, czy Zachód będzie ulegał szantażowi atomowemu Rosji czy też nie, to Putin prędzej czy później i tak zaatakuje Ukrainę bronią jądrową. Nie mam wątpliwości, że na Kremlu wielokrotnie sondowano możliwość użycia atomu w tym konflikcie. Fakt, że tego nie zrobiono, można tłumaczyć jedynie sprzeciwem mocarstwowych sojuszników Rosji: Chin oraz Indii. Jeżeli jednak Putinowi uda się je przekonać co do zasadności takiego kroku, on nastąpi – mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl dr Jan Matkowski, wykładowca akademicki z Ukrainy. Ekspert komentuje ostatnie doniesienia z Rosji, związane ze zmianą doktryny nuklearnej.
"Inspekcja" atomu na Białorusi. Łatuszka: wojna informacyjna wymierzona w Ukrainę i jej sojuszników
Na Białorusi trwa inspekcja środków przenoszenia taktycznej broni jądrowej, w tym wyrzutni Iskander i samolotów Su-25. Są one przystosowane do przenoszenia rosyjskiej taktycznej broni jądrowej, rozmieszczonej na terytorium Białorusi w ub.r. Reżim w Mińsku ogłosił swoje działania niemal równo z zapowiedzią Władimira Putina o przeprowadzeniu rosyjskich manewrów z wykorzystaniem broni atomowej. – To potwierdza, że Łukaszenka jest na smyczy Putina. Wystarczyło, że Putin sam to ogłosił, a Łukaszenka natychmiast przystąpił do działania. To nic innego jak wojna informacyjna przeciwko krajom Zachodu, by nie dozbrajały Ukrainy i by nie odważyły się wysłać tam swoich wojsk. Od tego, jaka będzie decyzja Zachodu czy poszczególnych państw w tej sprawie, zależeć będzie dalsze zaostrzanie atomowej retoryki przez oba reżimy – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Paweł Łatuszka, zastępca szefa Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Białorusi, były ambasador Republiki Białorusi w Polsce.
Europa przygotowuje się do wojny z Rosją. Gen. Polko: NATO wreszcie zrozumiało skalę zagrożenia
Kilka dni temu branżowe media obiegła wiadomość o budowie przez Szwecję dwóch okrętów podwodnych. Celem jest zwiększenie potencjału armii w kontekście możliwej rosyjskiej agresji na Bałtyku. Wcześniej przed wojną z Rosją ostrzegł obywateli Szwecji tamtejszy rząd. Z kolei szefowie resortów obrony państw bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii zawarli porozumienie o utworzeniu wspólnej linii obrony na granicach z Rosją i Białorusią. Budowa umocnień ma ruszyć na początku przyszłego roku. To właśnie na 2025 r. w kontekście potencjalnej wojny Rosji z Zachodem zwracają uwagę dziennikarze niemieckiego "Bilda" powołujący się na wewnętrzne raporty Bundeswehry. - To, o czym informował niemiecki "Bild", potwierdza, że NATO w końcu zrozumiało, że Rosja jest zagrożeniem. Nie ma wątpliwości, że ze strony Rosji nadal będzie dochodziło do eskalacji napięć i działań propagandowych, wymierzonych m.in. w Ukrainę i zachodnią pomoc dla Kijowa - mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl gen. Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM.