Na razie (nie dzwonić), bo wiemy, gdzie jest pan minister Zbigniew Ziobro - wypalił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek. Polityk usiłował wytłumaczyć, kiedy należy sięgnąć po słuchawkę, a kiedy lepiej służb nie informować w sprawie miejsca pobytu byłego ministra sprawiedliwości.
Minister finansów Andrzej Domański pochwalił się w mediach społecznościowych wylotem polskiej delegacji do Arabii Saudyjskiej na rozmowy o współpracy gospodarczej. Wpis ten wywołał ostre reakcje internautów, bo jeszcze w czasie rządów PiS politycy Koalicji Obywatelskiej ostro krytykowali współpracę handlową z tym krajem. Donald Tusk swego czasu grzmiał nawet o „największej aferze XXI wieku”.
W związku z listem gończym wystawionym za Zbigniewem Ziobrą Polacy w ramach protestu przeciwko wykorzystywaniu numeru alarmowego 112 jako elementu politycznej walki z opozycją dzwonią na numer, informując, że wiedzą, gdzie przebywa były minister sprawiedliwości. Podają dane pobytu ministra, aby służby nie były wykorzystywane na marne. Po jednym z takich telefonów dzwoniącego odwiedziła policja. Mundurowi chcieli wręczyć mu mandat, którego ten jednak nie przyjął.