Już na początku rozmowy prowadząca Dorota Wysocka-Schnepf powiedziała Nowakowi, że zapadł "prawomocny, uniewinniający pana wyrok". Choć oczywiście żaden wyrok w sprawie nie zapadł - zapadały postanowienia: asesor sądowy umorzył sprawę, a sąd drugiej instancji utrzymał to postanowienie w mocy.
- Od samego początku czułem się i jestem niewinny - odpowiedział Nowak. Dodał, że drugi proces, w tzw. wątku ukraińskim, wciąż jest prowadzony. "Polski wymiar sprawiedliwości wstaje z kolan. Są odważni, niezależni sędziowie, którzy są gotowi podjąć niepopularne dla niektórych mediów wyroki. Tu jest satysfakcja" - stwierdził były minister. Padła też zapowiedź... napisania książki.
😇tzn Aniołek Sławek Nowak udziela wywiadu w TVP Info w likwidacji. Mówi, że Polski wymiar sprawiedliwości wstaje z kolan.
— Stanisław Karczewski (@StKarczewski) February 8, 2026
🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
Pieniądze w nodze od stołu
Wysocka-Schnepf zapytała też o sprawę "pieniędzy w nodze od stołu". Nowak powiedział, że pieniądze zabezpieczone zostały w mieszkaniach Jacka P., a on w tych mieszkaniach nigdy nie był.
Podał za to zaskakującą wersję. Stwierdził bowiem, że jego DNA znaleziono w pudełku od butów, które P. - uwaga! - wyniósł z piwnicy albo z mieszkania Nowaków.
Na tych banknotach nie znaleziono mojego DNA. Znaleziono w pudełku od butów, które P. wyniósł od nas z piwnicy czy z mieszkania, już nawet nie wiem. To jest człowiek, który mieszkał z nami przez długie lata przez ścianę, był chrzestnym naszych dzieci, my byliśmy chrzestnymi jego dzieci.
– zarzekał się bliski współpracownik Donalda Tuska.
Szyderstwa z choroby nowotworowej
Później rozmowa przeszła już na atakowanie Zbigniewa Ziobry. - Zaskakująca jest postawa tego wielkiego herosa, szeryfa - mówił Nowak triumfalnym tonem. Na uwagę, że Zbigniew Ziobro choruje na nowotwór, Nowak szydził: "Ooo, jakie to przykre".
Jakoś był zdrowy paradując z pistoletem w kaburze, odgrażając się. Dziś jak występuje, robi sobie śmieszki w pisowskiej telewizji, dzwoni na policję, prowokując...
– kontynuował Nowak, twierdząc, że ulały mu się emocje.
- W sumie to można zrozumieć oczywiście - skwitowała prowadząca Wysocka-Schnepf.