Po wydaniu przez sąd decyzji o 3-miesięcznym areszcie, prokurator wydał postanowienie o poszukiwaniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry listem gończym. List z wizerunkiem i danymi posła PiS został opublikowany na stronie Komendy Stołecznej Policji. Podano tam dane osobowe byłego ministra, jak również dane do kontaktu w razie wiedzy o jego miejscu pobytu.
To wiedza, którą dysponuje co najmniej kilka milionów Polaków - sam Ziobro z resztą się nie ukrywa. Polityk na antenie Republiki usiłował poinformować o miejscu pobytu, choć trafił na przeciążoną linię policji.
W sprawie „poszukiwań” Ziobry absurd goni absurd, a kolejną cegiełkę do politycznego spektaklu dorzucił wiceszef MSWiA.
- Dzwonić na te 112 i numer podany w ogłoszeniu? - pytał Czesława Mroczka dziennikarz Polsat News.
Polityk w kilku zdaniach usiłował wybrnąć z odpowiedzi. Niezrozumiany, pytanie usłyszał ponownie.
- Na razie nie, bo wiemy, gdzie jest pan minister Zbigniew Ziobro
- poddał się Mroczek.
‼️Fijołek: z samego faktu pobytu (Ziobry) ne Węgrzech, ja taką informację na przyklad mam, o 8.00 rozumiem nie dzwonić na tę infolinię?
— Anka Polska (@AnkaPolska) February 9, 2026
Mroczek: Na razie nie, bo wiemy gdzie jest pan minister Ziobro 🙈🙈🙈 pic.twitter.com/ZHb7qFjHKS