Sąd Najwyższy
Skazywał w stanie wojennym, dziś - uchyla wyroki przestępcom. "Jego obecność w SN to obraza"
Z powodu "nienależytej obsady sądu" - czyli obecności w składzie orzekającym sędziego nominowanego po 2018 r. - zdecydowano o pozostawieniu na wolności pedofila, który gwałcił 6-letnią wnuczkę. Za orzeczeniem kasacyjnym Sądu Najwyższego w tej sprawie stał m.in. Waldemar Płóciennik, sędzia, który w 1982 r. skazywał działaczkę antykomunistycznej opozycji. - Jesteśmy 34 lata po upadku Związku Sowieckiego, i wewnątrz najważniejszych instytucji wymiaru sprawiedliwości mamy ciągle ludzi, o których mówimy, że skazywali w stanie wojennym za "szkalowanie ZSRS" - mówił w programie "Rewolwer" Michał Rachoń.
Gorąco na sali sądowej! Okrzyki, policja i przerwa w posiedzeniu [WIDEO]
Podczas posiedzenia połączonych Izb Sądu Najwyższego doszło do bulwersujących scen. Grupa osób, które znalazły się na sali sądowej, postanowiła zakłócić przebieg rozprawy. -Wy nie jesteście sądem, państwo nie jesteście sądem według wyroków TSUE i ETPC i próbujecie zmienić nam prawo, jesteście nielegalni! - wykrzykiwała jedna z kobiet. Na miejscu pojawiła się policja.
Dlaczego "elity" prawnicze nienawidzą prawicy? Szczucki przypomniał sceny z Sądu Najwyższego
- To dzięki zmianom prawicowym to stało się możliwe [otwarcie zawodów prawniczych], dlatego miejmy na względzie, dlaczego prawica jest tak znienawidzona wśród prawniczych elit. Po pierwsze, doprowadziła do otwarcia zawodów radcy prawnego, adwokata, notariusza. Po drugie próbowała odebrać pewnym elitom III RP przemożny wpływ na sądownictwo - mówił w TV Republika Krzysztof Szczucki, poseł PiS. - Jeśli ktoś chciał być sędzią Sądu Najwyższego, to nie było sensu brania udziału w konkursie. Należało się zgłosić do pewnej ważnej osoby w SN i czekać, aż otrzyma się telefon: "teraz ogłaszamy konkurs dla ciebie". Nie były to realne konkursy - dodał Marek Woch, prezes Stronnictwa Pracy, były kandydat na prezydenta RP.