Do 26 maja prezydent Karol Nawrocki ma podjąć decyzję w sprawie I prezesa Sądu Najwyższego. O stanowisko ubiega się piątka kandydatów - Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Aleksader Stępkowski, Mariusz Załucki i Zbigniew Kapiński.
Postać ostatniego niedawno pojawiła się na portalu Niezalezna.pl w analizie prof. Sławomira Cenckiewicza. Publikacja dotyczyła haniebnego wyroku z 2000 roku, który "oczyścił" Wałęsę z zarzutów o współpracę z SB. Jednym z sędziów orzekających w sprawie był właśnie Kapiński.
We wspomnianej analizie Cenckiewicz wskazał m.in., że Kapiński zapoznał się z dokumentami, z których wynikało, że w okresie prezydentury Wałęsa - przy pomocy najbliższych współpracowników - aktywnie działał na rzecz usunięcia z archiwów MSW/UOP wszelkich śladów potwierdzających jego współpracę z SB. Dodatkową okolicznością całego procederu kradzieży dokumentów był fakt, że w tamtym czasie (w latach 1992-1995) materiał ten pozostawał niejawny.
Do kandydatury Kapńskiego na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego odniósł się prezes PiS Jarosław Kaczyński.
"26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego"
– napisał prezes PiS.
26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I…
— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) May 23, 2026