Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sędzia zażyczył sobie rozprawki: oskarżyciele muszą wytłumaczyć przedawnienie i... swoje umocowanie

Sąd Najwyższy "po raz ostatni" odroczył w środę wydanie orzeczenia w sprawie sędziego Piotra Schaba, Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Sędzia referent Zbigniew Korzeniowski co prawda nie odesłał tym razem przedstawicieli Prokuratury Krajowej na widownię, zadał im jednak "pracę domową": w ciągu 10 dni mają oni dostarczyć pismo procesowe, obalające zarzuty podnoszone przez obrońców s. Piotra Schaba. Przed podwładnymi Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka trudne zadanie: muszą wybronić prowadzenia sprawy pomimo przedawnienia oraz udowodnić prawidłowość swojego umocowania.

Orzeczenia Sądu Najwyższego kończącego sprawę uchylenia immunitetu Rzecznikowi Dyscyplinarnemu Sędziów Sądów Powszechnych, Piotrowi Schabowi, spragnieni byli chyba wszyscy. Na porządną rozprawę liczył przewodniczący składu Zbigniew Korzeniowski, oskarżyciele z Prokuratury Krajowej: prok. Sławomir Głuszek i prok. Tomasz Narłowski, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego i jego obrońcy, a także liczna publika. Sprawa została jednak ponownie odroczona, choć sędzia Korzeniowski zapowiedział, że "po raz ostatni'.

Ta sprawa to nie jest sprawa ani karna, ani cywilna. To jest sprawa oparta na Konstytucji. Pan s. Schab jest sędzią. Nie jest w tej sprawie ani obwinionym, ani oskarżonym. Jesteśmy tutaj w trybie sądowym, ale niedoprecyzowanym, nie w reżimie procedury karnej w ścisłym znaczeniu tego słowa

– powiedział.

Sędzia Korzeniowski opisał sytuację jako nietypową, gdzie ściera się "strona atakująca" oraz "strona broniąca". - A w środku jest arbiter - tak prowadzący sprawę określił zastosowany tryb. 

W trosce o spokój i komfort ministra

Uchylenie immunitetu s. Piotrowi Schabowi konieczne jest do tego, by można wszcząć przeciwko niemu postępowanie za rzekomą zniewagę, której miał się dopuścić wobec s. Waldemara Żurka. Obecny minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny poczuł się dotknięty słowami, które padły podczas konferencji prasowej w 2023 roku. Sędzia Korzeniowski miał wielką ochotę odtworzyć sporną konferencję na sali sądowej i przeanalizować jej treść, co zapowiedział na samym początku rozprawy.

Do tego etapu jednak nie doszło. 

My też marzymy o tym, żeby Sąd ten film odtworzył, żebyśmy mogli wykazać absurd tego oskarżenia i żebyśmy mogli prokuraturę ośmieszyć. Ale do tego nie dojdzie. Bo sprawa się przedawniła. A w takim wypadku postępowania się nie wszczyna, a wszczęte umarza

– stwierdził złośliwie zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego, s. Przemysław Radzik, obecny na sali rozpraw jako amicus curiae, czyli "przyjaciel sądu".

Od "obraźliwej" konferencji minęły bowiem blisko trzy lata. Waldemar Żurek miał zgodnie z kodeksem postępowania karnego rok czasu na złożenie skargi od momentu, kiedy dowiedział się o zniewadze - dowiedział się zaś o niej w dniu medialnego wystąpienia Rzecznika Dyscyplinarnego. 

Ponadto pełnomocnicy s. Schaba ponownie podnieśli kwestię tego, że obecni na sali prokuratorzy z Wydziału Spraw Wewnętrznych, delegowani do sprawy przez naczelnika WSW, prok. Dariusza Makowskiego, nie mają umocowania do występowania w tej sprawie.  Na miejscu oskarżyciela, obok prok. Tomasza Narłowskiego (tego samego, który w lutym brał udział w pruciu szaf pancernych w KRS), siedział prok. Sławomir Głuszek. W analogicznej sprawie immunitetowej pod koniec marca sędzia referent Maria Szczepaniec odesłała go na miejsce dla publiczności, uznawszy zasadność zarzutu, że nie jest w tej sprawie uprawniony do złożenia skargi.

Sędzia wygłasza tyradę

Tym razem przewodniczący składu nie dał się łatwo przekonać. Sędzia z uśmiechem odpytywał strony, a swoje dociekania kilkakrotnie nazwał "dokuczaniem".

Panie prokuratorze - oto, dlaczego ja panu dokuczam, a jednocześnie się uśmiecham? Bo musi być jakiś porządek w tym kraju! Przecież nie może stanąć straż pożarna, prokuratura, policja - przecież to musi działać! Muszą być bułki, chleb, pieczywo... Gdzie to jest napisane, że pan Makowski nie jest prokuratorem?

– zwrócił się do prok. Roberta Hernanda, obrońcy s. Schaba.

Ostatecznie SSN Zbigniew Korzeniowski zobowiązał stronę skarżącą do dostarczenia mu specyficznej "rozprawki", uzasadniającej udział obu oskarżycieli w postępowaniu oraz prowadzenie go wbrew przepisom kodeksu postępowania karnego po upływie terminu przedawnienia.

Na koniec pozwolił sobie też na pewną refleksję.

Jesteśmy w takim urokliwym państwie, że my się zajmujemy sami sobą - instytucjami. I państwo nam za to płaci pieniądze! Może nie powinienem tu siedzieć, ale mam takie nastawienie, że uważam, że to sprawa się liczy. Najważniejszy jest oskarżony czy powód i pozwany. Z pana wypowiedzi wynika zaś, że sędzia wszystko powinien wsadzić do komputera czy do swojego umysłu i wyważyć te wszystkie racje. To powinno być napisane w ustawie. Jesteśmy teraz wszyscy w kłopocie - bo czas leci. Kiedy użyłem wcześniej słowa "sanacja", myślałem o tym, że popatrzymy dziś wszyscy na ten briefing, wyrobimy sobie o nim jakieś zdanie, przejdziemy do następnego etapu, ale z pana słów wynika, że to jest przedwczesne. Tak, że dzisiaj nic nie zrobimy. Tylu poważnych ludzi, a nic nie zrobimy!

– ubolewał s. Korzeniowski, zwróciwszy się do prok. Hernanda.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej