prokuratura
Prokurator robi z siebie idiotę, ścigając emerytowanego policjanta. W tle pytania o polityczne naciski
Prokurator Zbigniew Chmielewski dwukrotnie umarzał sprawę byłego funkcjonariusza policji, który zgodnie z prawem i rozkazem komendanta miejscowej placówki Straży Granicznej nie wpuścił posłanek Klaudii Jachiry i Urszuli Zielińskiej w rejon strefy zamkniętej przy granicy z Białorusią ponad dwa lata temu. Zmieniła się władza, więc tym razem należało jednak "dojechać" Tomasza Waszczuka. Funkcjonariusz odszedł z formacji po 28 latach służby - nieprzypadkowo, czując się zaszczuty przez polityków ówczesnej opozycji. W sprawie nasuwa się oczywista sugestia nacisków na prokuratora. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że coś go oświeciło i nagle zmienił zdanie na podstawie tych samych, zgromadzonych dowodów.
Co dalej z Kornelukiem?
"Jeśli prokurator generalny uzna, że ponoszę za to odpowiedzialność, to z całą pewnością nie trzeba wszczynać procedury odwołującej" - oznajmił w rozmowie z "Wyborczą" namiestnik Bodnara na stanowisko prokuratora krajowego - Dariusz Korneluk w kontekście decyzji sądu ws. b. wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.
Teraz będą wyrzucać prokuratorów. Korneluk straszy efektem mrożącym
Nie mam wątpliwości, że po to Adamowi Bodnarowi i przede wszystkim Donaldowi Tuskowi było odzyskanie wpływu nad prokuraturą, gdy łamali praworządność i legislacyjną ścieżkę uchwalania ustaw. Dariusz Korneluk, następca Dariusza Barskiego, który decyzją prawowitego poprzednika został prokuratorem Prokuratury Krajowej (Bodnar jednocześnie uważa, że Barski był nieprawidłowo obsadzony, a jego decyzje - niewiążące), zapowiedział dosłownie "czystki" w prokuraturze. Co ma oznaczać groźba wydalenia z zawodu niektórych oskarżycieli? Ano, nastały nowe porządki, więc zdecyduj, prokuratorze, czy chcesz być kojarzony z nami czy z poprzednią władzą - pisze Grzegorz Wszołek dla portalu Niezalezna.pl.