Dariusz Korneluk
Całe życie poświęcił prokuraturze. Ekipa Korneluka z dnia na dzień wyrzuciła zasłużonego pracownika
W Prokuraturze Krajowej „człowiek-instytucja”. Przez trzy dekady pilnował, aby każdy numer miesięcznika „Prokuratura i Prawo” był dopięty na ostatni guzik. I było bez znaczenia, kto rządził, a przeżył wielu prokuratorów generalnych: od Cimoszewicza, poprzez Suchocką i Seremeta, do Ziobry. Za ekipy Bodnara, chętnie głoszącej hasła o „przywracaniu godności”, przetrwał jedynie kilka miesięcy. Wojciech Kotowski został wyrzucony z dnia na dzień, nie odbierają od niego telefonów, nie ma dla nich znaczenia, że jest zasłużonym, ale i mocno schorowanym człowiekiem.
„Bajzel”, „nie wiem, czy śmiać się czy płakać”. Prof. Kruszyński mówi o „dwuwładzy” w wymiarze sprawiedliwości
- Jako prawnik z wieloletnim doświadczeniem mogę tylko powiedzieć, że jestem bardzo, bardzo smutny – mówi portalowi Niezalezna.pl karnista, prof. Piotr Kruszyński, komentując wyrażane przez Adama Bodnara i Prokuraturę Krajową zastrzeżenia wobec składu sędziowskiego, który podjął dziś uchwałę stwierdzającą, że przywrócenie prok. Dariusza Barskiego do służby czynnej ze stanu spoczynku i powołanie go na stanowisko Prokuratora Krajowego było skuteczne.
Co dalej z Kornelukiem?
"Jeśli prokurator generalny uzna, że ponoszę za to odpowiedzialność, to z całą pewnością nie trzeba wszczynać procedury odwołującej" - oznajmił w rozmowie z "Wyborczą" namiestnik Bodnara na stanowisko prokuratora krajowego - Dariusz Korneluk w kontekście decyzji sądu ws. b. wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.