Maciej Berek, były już minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, miałby - zgodnie z doniesieniami mediów - zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. - Człowiek, który twierdził, tak jak Tusk i inni, że nie ma TK - ma być wybierany do czegoś, czego nie ma. To absurd, który stoi na głowie - skwitował te informacje Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera. - Jeśli znalazłby się w Trybunale Konstytucyjnym, miałby orzekać ws. zgodności z Konstytucją ustaw, które sam pisał, to przecież będzie musiał się wyłączyć - skomentował z kolei Paweł Jabłoński, poseł Rozwoju Plus.
Wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart poinformowała, że Europejski Trybunał Praw Człowieka zbada sprawę osób wybranych przez Sejm na funkcje sędziów Trybunału Konstytucyjnego, od których prezydent Karol Nawrocki nie odebrał dotychczas ślubowania. Politycy koalicji 13 grudnia nie kryją euforii i jednocześnie próbują wywierać wpływ na prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. – Europejski Trybunał Praw Człowieka uzurpuje sobie kolejne kompetencje – wskazuje z kolei prof. Genowefa Grabowska, autorytet w zakresie prawa międzynarodowego publicznego.
"O tych ludzkich tragediach nie możemy zapomnieć – tym bardziej że już tylko nam są one powierzone, że już tylko my możemy być depozytariuszami tej pamięci. Tylko my możemy pamiętać o trzylatkach, którym odebrano rodziców, imiona i język; o ludziach, których zesłano na podstawie lektury książki telefonicznej, po wyszukaniu polsko brzmiącego nazwiska, i o tych, którzy trafili przed pluton egzekucyjny po znalezieniu w ich mieszkaniach powieści Sienkiewicza. Musimy o nich pamiętać – i troszczyć się o to, żeby nasza współczesna niepodległa Polska była w stanie uchronić wszystkich swoich obywateli przed podobnym losem" - napisał prezydent Karol Nawrocki w liście do uczestników uroczystości upamiętniających ludobójstwo sowieckie na Polakach w ramach tzw. "operacji polskiej".