Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Opieszałość rządu i system kaucyjny zbierają owoce. Gminy: Mieszkańcy zapłacą więcej za śmieci

Dane za I półrocze pokazują, że system kaucyjny odebrał gminom nawet połowę dochodów z plastiku i aluminium. Samorządowcy alarmują, że bez ustawy o ROP mieszkańców dotkną podwyżki opłat – podaje dzisiaj „Rzeczpospolita”. Do Sejmu trafił projekt likwidacji systemu kaucyjnego.

Planowana opłata od przedsiębiorców w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) nie zostanie uchwalona przed końcem obecnej kadencji Sejmu – ustaliła „Rz”.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Prezes zarządu Rady Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK), Piotr Szewczyk w rozmowie z dziennikiem wskazuje, że w pierwszym półroczu br. gminne instalacje komunalne straciły około 50 proc. dochodów ze sprzedaży surowców, podczas gdy koszt zagospodarowania odpadów w tych instalacjach wzrósł o około 15 proc. Szewczyk wyjaśnia, że z tzw. żółtych worków wyjęto dwa najcenniejsze surowce – metalowe puszki osiągające wartość 9 tys. zł za tonę oraz butelki PET. Jak zarazem podkreśla, masa odpadów z tworzyw sztucznych i metali spadła zaledwie o 3–4 proc. Te straty będą musiały pokryć samorządy, a w konsekwencji – mieszkańcy.

Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych, zaznacza, że samorządy od lat oczekują na wprowadzenie ROP. Stwierdził, że skutki systemu kaucyjnego są już boleśnie odczuwalne ze względu na spadek dochodów ze sprzedaży surowców oraz spadek efektywności spółek komunalnych. Również Wójcik przestrzega, że brak uchwalenia ustawy o ROP prawdopodobnie zmusi samorządy do podniesienia opłat za wywóz śmieci. 

Konfederacja chce zniesienia systemu

W ubiegłym tygodniu do Sejmu trafił projekt uchylenia systemu kaucyjnego autorstwa posłów Konfederacji.

Wśród wad systemu w obecnej formie politycy wskazali niepraktyczność i niezrozumiałość; nieadekwatność w stosunku do zamierzonego celu; obywatelski opór wobec systemu; krytyczną ocenę funkcjonowania systemu przez obywateli; nieintuicyjność automatów do zwrotu. Podkreślono także, że system generuje koszty po stronie konsumentów, małych i średnich sklepów, a także gmin.

"Butelki PET i puszki aluminiowe stanowiły najbardziej wartościową frakcję odpadów, która finansowała infrastrukturę recyklingu. Ich wyjęcie z gminnej kompetencji prowadzi do wzrostu opłat za gospodarkę odpadami – ciężar ponoszą ponownie mieszkańcy. Ci ostatni płacą zatem nie tylko za kaucję, ale też większe stawki za wywożenie odpadów. Jeśli chcą zwrócić kaucję, to muszą tracić czas na uciążliwe i niepraktyczne gromadzenie i oddawanie butelek. Większych opłat za wywożenie odpadów nikt jednak mieszkańcom nie zwróci"

- wskazali posłowie Konfederacji.

Krytycznie projekt Konfederacji oceniła minister klimatu, Paulina Hennig-Kloska, twierdząca m.in. że likwidacja systemu kaucyjnego oznacza... "więcej butelek i puszek w lasach, parkach, rzekach i jeziorach" oraz "wyższe opłaty za śmieci dla mieszkańców przez to, że samorządy nie wypełniałyby norm recyclingu".

Źródło: niezalezna.pl, PAP, Rzeczpospolita

NAJNOWSZE Polska