"Europejski Trybunał Praw Człowieka oficjalnie zakomunikował dziś Rządowi RP sprawę Dziurda i inni przeciwko Polsce. (...) Zakomunikowanie tej sprawy oznacza przejście postępowania w kluczową fazę sporną, w której państwo polskie musi merytorycznie odpowiedzieć na szczegółowe pytania Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dotyczące zablokowania sędziom możliwości orzekania i naruszenia ich niezawisłości” – poinformowała w mediach społecznościowych wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Dodała, że Europejski Trybunał Praw Człowieka podniósł także kwestię niewykonania zabezpieczenia z maja br., które nakazywało powstrzymanie się od utrudniania skarżącym podjęcia obowiązków.
Radości z takiego obrotu spraw nie kryją inni politycy koalicji 13 grudnia. Niektórzy wprost wykorzystali sytuację, aby formułować coś, co można odebrać jako groźbę wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego.
„Jeżeli pan Świeczkowski dalej będzie ignorował zabezpieczenie wydane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w maju, państwo polskie będzie reagować z całą stanowczością” – stwierdził Dariusz Mazur, także wiceszef resortu sprawiedliwości.
O komentarz ekspercki "GPC" poprosiła prof. Genowefę Grabowską, autorytet w zakresie prawa, w tym prawa międzynarodowego publicznego.
– Europejski Trybunał Praw Człowieka cały czas operuje pojęciami „sędzia”, operuje pojęciem „dopuszczony” lub „niedopuszczony” do orzekania, podczas gdy stan faktyczny jest zupełnie inny. W stanie faktycznym to nie są sędziowie dopuszczeni do orzekania, ponieważ nie spełniła się ostatnia przesłanka, czyli złożenie ślubowania w obecności prezydenta. Wynika ona zarówno z ustaw, jak i Konstytucji RP
– mówi „Codziennej” prof. Genowefa Grabowska.
– W związku z tym Europejski Trybunał Praw Człowieka albo został wprowadzony w błąd co do szczegółów, albo stosuje prawo tak jak je rozumie – nie ma wątpliwości prof. Grabowska.
– Należy wyraźnie podkreślić też, że żaden akt prawny nie nakłada na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej obowiązku odebrania ślubowania w wyznaczonym terminie. W tym miejscu powstaje też zasadnicze pytanie, czy osoby, które ślubowanie miałyby złożyć, rzeczywiście spełniają warunki, które konstytucja i akty towarzyszące określają jako niezbędne do bycia sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Mam na myśli wyróżniającą się wiedzę praktyczną i etyczne postępowanie – zastanawia się prawniczka.
Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!