Państwo pod rządami Donalda Tuska konsekwentnie kontynuuje działania wymierzone w niezależnych dziennikarzy. Już dzisiaj o godz. 9 w Prokuraturze Krajowej przesłuchany zostanie red. Tomasz Sakiewicz w sprawie dotyczącej byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a wcześniej przed budynkiem PK wystartuje manifestacja poparcia dla szefa TV Republika. Jednocześnie organy państwa nadal nie potrafią ustalić, kto stał za zmasowanym atakiem na środowisko naszej stacji, w efekcie którego funkcjonariusze policji brutalnie wchodzili do domów jej pracowników. – Tak zachowują się służby w krajach totalitarnych – ocenia mec. dr Michał Skwarzyński, specjalista z zakresu praw człowieka.
Prokuratura w Lublinie nie wiedziała o postanowieniu warszawskiego sądu nakazującym wznowienie śledztwa ws. afery Polnordu - dowiedziała się od dziennikarza Niezalezna.pl. Sąd stwierdził, że zawieszenie postępowania było przedwczesne i należy przeprowadzać czynności procesowe. "Materiał dowodowy był taki sam w stosunku do Romana Giertycha i taki sam w stosunku do pozostałych podejrzanych. Jeżeli sąd uchyla zawieszenie i każe robić czynności, to nakaz robienia dalszych czynności dotyczyłby również wątku Romana Giertycha. Można więc przyjąć, że umorzenie w sprawie Giertycha było przedwczesne” - ocenił prokurator Jerzy Ziarkiewicz, szef Prokuratury Regionalnej z Lublinie w czasie, gdy wszczęto śledztwo ws. Polnordu.
Kaskadowo zgłaszane fałszywe alarmy wobec Telewizji Republika i pracowników stacji mają swoje konsekwencje, a lista poszkodowanych rośnie. W sprawie pojawiły się też wątki osób zupełnie niepowiązanych z mediami. Część z nich została potraktowana jako podejrzani. Widoczna jest przy tym wieloletnia nieudolność służb. - I to wszystko dzieje się pod nosem polskich służb - skwitował Michał Rachoń.