W grudniu ub. na łamach "Gazety Wyborczej" pojawiły się artykuły uderzające w szefa BBN. W jednym z tekstów Wojciecha Czuchnowskiego ujawniono informacje medyczne z ankiety bezpieczeństwa osobowego prof. Sławomira Cenckiewicza. Dostęp do nich powinny mieć jedynie służby specjalne. Chodziło o leki, jakie przyjmował prof. Cenckiewicz. Zgodnie z narracją służb i samego Czuchnowskiego, zatajenie tych informacji mogło mieć wpływ na zgodą na dostęp do informacji niejawnych. Tę narrację obalił jednak sąd.
Uzasadnienie sądu przypominamy w tekście poniżej:
Śledztwo ruszyło. Podmiotami - Czuchnowski oraz SKW
Dziś rano prof. Sławomir Cenckiewicz wrócił do tematu w mediach społecznościowych. Przypomniał dwa artykuły Czuchnowskiego i przekazał: "zapowiedziałem wówczas, że podejmę stosowne środki prawne wobec naruszeń prawa w związku z ww. publikacjami, a także działaniami oraz zaniechaniami funkcjonariusza publicznego ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego w toku kontrolnego postępowania sprawdzającego, w następstwie którego odebrano mi poświadczenia bezpieczeństwa".
W lutym br. mój pełnomocnik mec. Alicja Kurek złożyła w tej sprawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw. W następstwie złożonych zawiadomień Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo uznając zgodnie z treścią art. 303 k.p.k., że w niniejszej sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.
– czytamy.
Szef BBN dodał, że o powyższym dowiedział się 11 marca br., "wobec tego, że zostałem uznany za pokrzywdzonego, czyli stronę tego śledztwa" - wskazał.
Ponadto w związku z tymi artykułami, ale i wpisami na portalu X, do właściwych sądów został skierowany prywatny akt oskarżenia o czyn z art. 212 § 2 kk (pomówienie), a także pozew o ochronę dóbr osobistych.
– podkreślił.
Cenckiewicz napisał, że "bez względu na ogrom bezprawia i ręczne sterowanie niewygodnymi śledztwami przez kierownictwo prokuratury i Ministerstwa Sprawiedliwości, z satysfakcją i uznaniem przyjąłem wszczęcie śledztwa, które poprzedziło moje przesłuchanie".
SKW wciąż "nie znalazła" przecieku
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zauważa, że "jest to tym bardziej wydarzenie przełomowe, gdyż mimo upływu ponad trzech miesięcy od ordynarnego naruszenia prawa przez publicystę i samą "Gazetę Wyborczą", którzy działali w porozumieniu lub z inspiracji funkcjonariusza, który miał w dodatku widzieć moją ankietę bezpieczeństwa osobowego (o czym pisał w artykule sam Czuchnowski), SKW wciąż nie znalazła w swoich szeregach źródła przecieku z niejawnych akt (mimo publicznej deklaracji o wszczęciu działań w tej sprawie)".
Poinformował również, iż podmiotem śledztwa jest zarówno publicysta "GW" - Wojciech Czuchnowski, jak i SKW.
Wszystkie działania represyjne prowadzone przeciwko mnie w innych obszarach przez ekipę premiera Tuska, w tym zapowiedzi nowych postępowań, są związane ze zbliżającym się wyrokiem NSA w sprawie bezprawnego cofnięcia mi poświadczeń (wyrok WSA w tej sprawie zapadł w czerwcu 2025 r.) oraz odwetem za to, co w przeszłości ujawniłem o zapleczu i ministrach obecnego rządu (likwidacja WSI, współpraca polityczna z Federacją Rosyjską/FSB) oraz z wetem prezydenckim ws. SAFE.
– napisał na platformie X.
Zapowiedział przy tym, że "nikt i nic nie zatrzyma mnie w mojej walce z tym niszczącym Polskę złem, które ma postać konkretnych ludzi - polityków, urzędników i funkcjonariuszy! Jeśli są w Polsce - nawet w obecnej prokuraturze - prokuratorzy, który dostrzegają to bezprawie i zło, to bardzo dobrze!".
Cenckiewicz dołączył do wpisu skany zawiadomienia o wszczęciu śledztwa.
Ważne!!!
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) March 19, 2026
Zapewne pamiętają Państwo dwa artykuły Wojciecha Czuchnowskiego opublikowane 15 grudnia 2025 r.:
- „Tajne leki szefa BBN. Co brał Cenckiewicz?”, „Gazeta Wyborcza",
- „Leki szefa BBN. Wiemy, co w ankiecie bezpieczeństwa zataił Sławomir Cenckiewicz”, portal… pic.twitter.com/QxG3L0cyGX