Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Lisiewicz: Przegląd posłów o bardzo małym rozumku. Za obecnej władzy głupota przestała być czymś wstydliwym

Można nie wiedzieć, kiedy były chrzest Polski oraz Powstanie Warszawskie, nie potrafić wymienić sąsiadów naszego kraju, nie odróżniać PCK od CPK oraz twierdzić, że „Nil” i Fieldorf to dwaj polscy bohaterowie. Głupota zawsze była obecna w polskiej polityce, ale pozostawała czymś wstydliwym. Obecna władza to zmieniła, stworzyła system, w którym głupota jest nagradzana, nie jest folklorem, a częścią mainstreamu - pisze Piotr Lisiewicz w najnowszej "Gazecie Polskiej".

W zamierzchłych czasach media naśmiewały się z niemądrych wypowiedzi posłów Samoobrony, co było elementem demonstrowania swojej wyższości przez wielkomiejskie „elity”. Trzeba głosować na partię intelektualistów, co nam jakaś Renata Beger, co ma kurwiki w oczach! Głupi mógł być też jakiś skrajny prawicowiec, a w najgorszym przypadku mniej ważny poseł PSL.

Zwalczasz PCK i robisz ręcznie rakiety? Tusk pokaże cię Europie!

Niepostrzeżenie zupełnie się to zmieniło. W ubiegłym tygodniu głośno było o europosłance KO, Marcie Wcisło, która dowodziła, że polskie rakiety Piorun są robione ręcznie. „Produkujemy świetną rakietę, taką ręczną, która się nazywa Piorun, która jest, szanowni Państwo, produkowana ręcznie. Przez 24 godziny na dobę, na cztery zmiany produkujemy kilkaset tych rakiet. Nie będę mówiła ile, bo to są pewne dane, których nie mogę ujawnić” – dowodziła. Następnie Wcisło, która w Parlamencie Europejskim zasiada w Komisji Bezpieczeństwa i Obrony, dodała:

„Dlaczego tyle, a nie więcej? Bo jest to robione ręcznie. Dlaczego ręcznie? Bo nie ma pieniędzy na sprzęt, na szybsze procesy technologiczne”.

Z posłanką Wcisło było tak, że najpierw wygadywała głupoty w polskim Sejmie. Zasłynęła okrzykiem przeciwko… Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi: „Dosyć tego! Stop PCK! I CPK! I innym nazwom!”. Nawet gdy Tusk zmienił  już zdanie w sprawie muru na granicy, obnosiła się z dumą z faktem, że głosowała przeciwko niemu. Lokalnie głośno było o niej jako o tej, która nie zna się nawet na własnym okręgu wyborczym. Gdy za rządów PiS pytała o Kopalnię Bogdanka: „Chciałam zapytać, dlaczego w lubelskiej kopalni wstrzymano wydobycie? Zmniejszono do najniższego od 80 lat, jest na poziomie dwudziestu paru procent”.  W rzeczywistości budowa kopalni zaczęła się w 1975 roku. W odpowiedzi nie wytrzymali kibice Górnika Łęczna, którzy wywiesili na meczu transparent: „Wcisło, od jakich 80 lat?! Jak kopalnia jest młodsza od ciebie!”.

Czy partia światłych elit, za jaką uważała się niegdyś Platforma Obywatelska, wstydzi się za Wcisło? Ani trochę! W internecie można znaleźć film, jak Wcisło niczym konferansjerka wita okrzykami w Lublinie Donalda Tuska. Walka z PCK jej nie zaszkodziła, a nawet odwrotnie: KO uznała, że trzeba ją pokazać Europie, czyli wysłała ją do Parlamentu Europejskiego. I została wybrana, a więc w dobie polaryzacji jej słynne wpadki nie przeszkadzały także jej wyborcom.

Nie wiesz, kiedy było Powstanie Warszawskie? Awansujesz z SLD do PO

Tusk postanowił pokazać Europie także Dariusza Jońskiego i Michała Szczerbę, który to duet nazywany był w internecie „Głupim i Głupszym”.

Przypadek Jońskiego wydaje się być jeszcze bardziej widowiskowym dowodem opisywanego przeze mnie procesu. Gdy Joński był w SLD, zasłynął chyba najbardziej kuriozalną wypowiedzią w historii polskiej polityki. Ogłosił, że Powstanie Warszawskiego wybuchło w 1988 roku, czyli za jego życia, a rok później, w 1989 roku, wprowadzony został stan wojenny. Nawet jego ówczesny szef, Leszek Miller, elektryk po Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR, wydawał się sprawą trochę zażenowany. Wydawałoby się, że pozostanie w polityce symbolem żenady, ale nic z tych rzeczy. A na pewno nie przyjmą go do partii bardziej „elitarnej” niż SLD.

Było odwrotnie. Bez problemu przyjął go pod swoje skrzydła Tusk i zrobił z niego rozpoznawalnego polityka PO – partii zachwycającej się Okrągłym Stołem, podczas gdy zdaniem Jońskiego w 1989 roku wprowadzony został stan wojenny. Tusk nie chował wstydliwie Jońskiego, wręcz odwrotnie – wysyłał go na polityczny front – na granicę czy do komisji śledczej. A elektorat KO, jak widać, to zaakceptował. Obaj ze Szczerbą bez problemu dostali się do PE.

Nie wiesz, z kim graniczy Polska? Na prezydenta będziesz w sam raz

Analfabetyzm nie okazał się przeszkodą także na najwyższym szczeblu. Kandydatką na prezydenta z partii Włodzimierza Czarzastego została Magdalena Biejat, która w Radiu Zet nie odważyła się wymienić… sąsiadów Polski. Gdy padło to pytanie, kandydatka na zwierzchnika sił zbrojnych zapomniała nawet o rozdziale Kościoła od państwa i odwołała się do Boga:

„Boże drogi, no… Szczerze mówiąc, to jest sprowadzanie tej dyskusji do absurdu. Nie uważam, by odpytywanie polityków z granic Polski służyło czemukolwiek”

Pewien wysiłek postkomunistów, by poznać niepodległościowe tradycje, należy docenić, niemniej co i raz wychodzi zabawnie. Jak wtedy, gdy przewodnicząca klubu parlamentarnego Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska postanowił przymnożyć Polsce bohaterów. I ogłosiła, że „Generał »Nil« i generał Fieldorf to są bohaterowie”.

Nie lepiej było w przypadku innej posłanki Lewicy, Wandy Nowickiej, choć wypowiadała się o ulubionym temacie lewicy, czyli inkwizycji. Jak dowodziła, XX-wieczny pisarz Bruno Schulz został... spalony na stosie. „Przypominam. Inkwizycja w dawnych czasach karała za wiedzę. Bruno Schulz został spalony na stosie. My na razie na stosie może jeszcze nie palimy” – perorowała.

Nie wiesz, kiedy był chrzest Polski? W sam raz na autorytet do komitetu honorowego!

Elementarna niewiedza nie przeszkadza nie tylko w kandydowaniu na prezydenta, lecz także w sprawowaniu urzędu premiera. Wszyscy pamiętają, jak Ewa Kopacz miała swoją teorię na temat dinozaurów: „Przypomnę strasznie dawne czasy. Wtedy, kiedy jeszcze były dinozaury, a ludzie nie mieli jeszcze żadnych strzelb, nie mieli broni nowoczesnej, która pozwoliłaby im je zabić. Wie pani, co robili? Rzucali kamieniami w tego dinozaura”. Wdała się nawet w szczegóły: „Wiadomo, że od jednego rzucenia tym kamieniem na pewno dinozaur nie padł. Ale jeśli przez miesiąc, dwa miesiące rzucali tymi kamieniami, to go na tyle osłabili, że mogli go pokonać”. Dziś Ewa Kopacz występuje na europejskich salonach w roli wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego.

Kandydaci na prezydenta często zapisują do swoich komitetów honorowych intelektualistów, by pokazać, jak mądrzy ludzie ich wspierają. Koszykarz Marcin Gortat, zwany „Polski Młotem”, dwukrotnie zasiadał w komitetach poparcia Bronisława Komorowskiego, wspierał też mówiącego płynnie po francusku wychowanka prof. Bronisława Komorowskiego. W przypadku Trzaskowskiego zapewniał o jego „wysokich kompetencjach” i „godnym reprezentowaniu” Polski. I nie przeszkadzało mu w tym, że w ramach własnych kompetencji  nie wiedział, kiedy był chrzest Polski (!), kto napisał „Nad Niemnem” oraz ile jest 7 razy 9.

Wrócił nawet Petru

Po tym, jak Ryszard Petru, rekordzista w kwestii głupich wypowiedzi, pogrzebał przez nie swój projekt polityczny, czyli partię Nowoczesna, wydawało się, że nie wróci już do polityki. Sam mówił o powrocie do biznesu. Wszyscy pamiętali mu święto Sześciu Króli, wyjazd na Maderę w czasie sejmowego puczu czy twierdzenie o tym, że Piłsudski dokonał zamachu majowego w 1935 roku. A także słabą znajomość geografii Polski, gdy dowodził: „Wystarczy wyjechać z Warszawy, ten, kto jechał na południe, Góra Kalwaria, Polska B. Nie wiem, czy ktoś z was przejeżdżał tamtędy. Tam już widać, że jest inaczej, a im bardziej w głąb, nie wiem, Ciechanów, Łomża”. Zapominając, że Łomża i Ciechanów leżą na północ od Warszawy.

Miał to być koniec Petru, takiej ilości wpadek wyborcy mieli nie wybaczyć i… wybaczyli. Petru wrócił jako poseł Polski 2050, będącej częścią koalicji 13 grudnia. Chciał nawet zostać szefem tej partii. 

Józefaciukowi twierdzenia, że Sejm to władza wykonawcza, nie zaszkodziły

Jedynym posłem znanym z niemądrych wypowiedzi, który odszedł z klubu KO, był niezrzeszony obecnie Marcin Józefaciuk, deklarujący się jako gej i neopoganin. Ale nie stało się to po jego głupich wypowiedziach, a po tym, jak w 2025 roku dopuścił do udziału w posiedzeniu Parlamentarnego zespołu ds. ochrony dzieci w procesie rozstania rodziców osobę skazaną za przestępstwa seksualne wobec własnego dziecka. Jak widać, uznano, że temat może być dla KO śliski… Wcześniejsze wypowiedzi nauczyciela Józefaciuka, który dwukrotnie stwierdził, że władzę wykonawczą w Polsce sprawuje Sejm, w ogóle mu w partii nie zaszkodziły.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska