W czwartkowym numerze „Codziennej” opisaliśmy, jak koalicja 13 grudnia, ordynarnie łamiąc deklaracje składane swoim wyborcom, dąży do upolitycznienia i przejęcia Trybunału Konstytucyjnego (TK). Pomóc ma w tym poparcie instytucji europejskich, a także nominowanie na sędziego TK dr. Macieja Berka, prawej ręki Donalda Tuska i człowieka odpowiedzialnego dotychczas za wdrażanie polityki jego rządu. Ostatecznie jego wybór ma zostać przypieczętowany w piątkowym porannym bloku głosowań na sejmowej sali plenarnej. Dzień wcześniej kandydatury opiniowała komisja sprawiedliwości i praw człowieka.
Koalicja lekceważy wymogi formalne
Posiedzenie wspomnianej komisji rozpoczęło się tuż po godz. 8. Prawo i Sprawiedliwość po raz kolejny na kandydata na sędziego TK zgłosiło prof. Artura Kotowskiego, członka Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, a także kierownika Katedry Teorii i Filozofii Prawa na Wydziale Prawa i Administracji UKSW. Z kolei „apolitycznym” kandydatem Koalicji Obywatelskiej był wspomniany dr Berek.
Przewodniczący komisji Paweł Śliz (Polska 2050) poinformował już na wstępie, że najpierw posłowie zadadzą pytania, a dopiero później obaj kandydaci udzielą zbiorczych odpowiedzi. Posłowie PiS oraz Rozwoju Plus pytali dr. Berka m.in. o to, jak odniesie się do swoich wcześniejszych wypowiedzi, w których przekonywał, że TK nie ma, i do czego w takim razie kandyduje. – Pan dr Maciej Berek jest długoletnim, bardzo dobrym urzędnikiem, nie politykiem – starał się bronić współpracownika Tuska poseł Jarosław Urbaniak z KO.
Opozycja natomiast dalej dopytywała o osobisty udział prawej ręki premiera w blokowaniu orzeczeń TK, o to, jak wyobraża sobie funkcjonowanie w Trybunale, skoro brał udział w legislacji prawa, którego konstytucyjność miałby sam teraz oceniać, oraz o kwestionowany dziesięcioletni staż pracy jako radca prawny, który w jego przypadku jest konieczny do formalnego zatwierdzenia kandydatury. – Pragnę zwrócić uwagę, że to nie komisja dokonuje takiej weryfikacji, tylko taką weryfikację przesłanek formalnych dokonuje gabinet marszałka Sejmu – stwierdził przewodniczący Śliz, próbując uciąć dyskusję na temat wątpliwości co do spełniania wymogów prawnych przez Macieja Berka.
Z kolei sam kandydat, zamiast udzielać szczegółowych odpowiedzi na każde pytanie, zaprezentował swego rodzaju wywód, w którym odnosił się do poszczególnych zagadnień. Podczas niego wskazywał m.in., jak istotne jest respektowanie decyzji instytucji europejskich.
Trybunał narzędziem do uderzenia w prezydenta RP?
Warto przypomnieć, że minister Berek będzie już ósmą wskazaną przez koalicję 13 grudnia osobą na funkcję sędziego TK na 15 miejsc w organie. W sejmowych kuluarach można usłyszeć, że grupa ta zamierza stworzyć alternatywny Trybunał, a pomóc ma Europejski Trybunał Praw Człowieka, który bada sprawę nieodebrania ślubowania przez prezydenta RP od czwórki wybranej w marcu przez Sejm.
Skąd taka determinacja, aby za wszelką cenę przejąć ten organ? Zwrócić tu należy uwagę na art. 131 Konstytucji RP, który mówi, że istnieje scenariusz, w którym marszałek Sejmu mógłby zawiadomić Trybunał o niemożności sprawowania urzędu przez prezydenta i wówczas czasowe wykonywanie obowiązków głowy państwa przejąłby marszałek Włodzimierz Czarzasty. Tego typu decyzję TK musiałby podjąć w składzie złożonym z co najmniej 11 sędziów.
Istnieje jednak inna ścieżka uderzenia w prezydenta, o czym rozmawialiśmy z dr. Oskarem Kidą, konstytucjonalistą. – Przyjmując scenariusz, że faktycznie oni się będą w ósemkę oddzielnie spotykali, mogą wydawać różne orzeczenia, np. w składach trzyosobowych lub pięcioosobowych, które ta władza będzie publikowała. W związku z tym wyobraźmy sobie, co będzie, jak rząd zaskarży do tego pseudo-TK ustawę o Sądzie Najwyższym albo o prokuraturze. Pseudo-TK orzeknie, że to jest niezgodne z konstytucją. Oczywiście to jest cyrk, ale przecież władza to będzie uznawała. Stwierdzą na przykład, że nie ma Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. W związku z tym musimy przyjąć nowe prawo i albo pan prezydent je podpisze, albo wyborów przyszłorocznych nie będzie, bo nie będzie komu stwierdzić ich ważności. Tu bym upatrywał zagrożeń i narzędzia do szantażu głowy państwa – ocenił dr Kida.
Prokuratura wzywa głowę państwa na przesłuchanie
W czwartkowe popołudnie na stronach Prokuratury Krajowej ukazał się komunikat, w którym poinformowano, że „prokurator zwrócił się do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego o wskazanie dogodnego terminu i miejsca, w którym możliwe będzie przeprowadzenie jego przesłuchania w charakterze świadka”. Od razu podkreślmy, że z dalszej części oświadczenia wynika, że podejrzenia obejmują m.in. osoby, które mogły „ułatwić” prezydentowi nieodebranie ślubowania, a także osoby zatrudnione w TK, które miały rzekomo nie dopełnić obowiązków. „W toku postępowania zgromadzono obszerny materiał dowodowy, w tym przesłuchano ponad 40 świadków, wśród nich pracowników Kancelarii Prezydenta RP oraz Trybunału Konstytucyjnego. Zabezpieczono także dokumenty istotne dla sprawy” – napisano w oświadczeniu.
Prezydent o urojeniach ministra sprawiedliwości
W odpowiedzi na ruch prokuratorów Żurka prezydent Karol Nawrocki wyszedł około godz. 15 do dziennikarzy zebranych przed Pałacem Prezydenckim, aby odpowiedzieć na ich pytania. Na początku przypomniał, że to nie pierwsza sprawa inspirowana przez obecną władzę, w której będzie zeznawał, oraz podkreślił, że część dotychczasowych postępowań już została umorzona.
– Jestem obywatelem jak każdy inny obywatel RP. Myślę, że prezydent ma dużo ważniejszych zagadnień w Polsce i na arenie międzynarodowej niż odpowiadanie na pewne urojenia ministra sprawiedliwości w tym kontekście, ale oczywiście zaproszę panią prokurator czy pana prokuratora na przesłuchanie i usłyszy ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję osobiście. Więc dojdzie z całą pewnością do takiego przesłuchania. Mogą być państwo spokojni. Już dzisiaj zapraszam śledczych, natomiast uznaję, że jest to obciążające dla obecnej władzy, bo tych postępowań prokuratorskich wobec mojej osoby czy prób przesłuchania mnie w charakterze świadka jest naprawdę dużo. To nie jest poważne dla państwa polskiego, ale oczywiście poddam się przesłuchaniu – powiedział mediom prezydent. Odniósł się również do kandydatury Macieja Berka. – Myślę, że dzisiaj ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje Trybunał Konstytucyjny, jest kolejny polityk, szczególnie polityk, który jest bardzo bliskim współpracownikiem pana premiera Donalda Tuska
– ocenił prezydent Nawrocki.
Była szefowa KRS: Alternatywny Trybunał ma pozbawić prezydenta urzędu
O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy byłą szefową Krajowej Rady Sądownictwa, sędzię Dagmarę Pawełczyk-Woicką. – To jest śmieszna i jednocześnie żenująca decyzja prokuratury. Zupełnym kuriozum jest wzywanie prezydenta RP do tego, aby tłumaczył się ze swoich ustawowych czy konstytucyjnych decyzji. W aktach znajdują się również inne, równie absurdalne śledztwa, które pan Żurek najwyraźniej nakazuje prowadzić. To kolejna odsłona głupoty – oceniła sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
– Jeśli chodzi o pana Berka, to politycy byli i są wybierani do różnych organów, ponieważ przepisy tego nie zakazują. Warto natomiast zwrócić uwagę na coś innego. Kiedy poprzednia władza dokonywała takich wyborów, wybuchała wielka awantura. Podobnie było w przypadku KRS, której legalność była wówczas kwestionowana. Kiedy natomiast takie działania podejmuje obecna władza, wszystko ma być w porządku, a jej przedstawiciele twierdzą jeszcze, że jest to przejaw apolityczności. Kompletny absurd
– oceniła była szefowa KRS.
Dopytaliśmy również o plany stworzenia przez nominatów obecnej koalicji alternatywnego Trybunału Konstytucyjnego oraz możliwość wykorzystania takiego organu, wspólnie z marszałkiem Sejmu, do podejmowania działań wymierzonych w prezydenta Nawrockiego, włącznie z próbą pozbawienia go urzędu. – Jeżeli ktoś rzeczywiście ma zamiar budować alternatywny Trybunał i realizować przytoczone koncepcje, to trudno nie odnieść wrażenia, że celem jest uderzenie w prezydenta. Przecież nawet jeśli ktoś będzie publikował wyroki takiego alternatywnego TK, to jego działalność będzie krótka, a osoby zaangażowane w sprawę trafią za kratki. Cała ta operacja ma sens tylko, jeżeli jej celem jest pozbawienie prezydenta RP urzędu. Sytuacja jest naprawdę niebezpieczna. Balansujemy na granicy zamachu stanu – powiedziała nam sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Tusk i Żurek nie cofną się przed niczym, aby przejąć TK
Kwestię wezwania na przesłuchanie prezydenta Nawrockiego ocenił także mecenas dr Bartosz Lewandowski.
– To jest ewenement, jeśli chodzi o postępowanie prokuratury państw cywilizowanych. Próba zastraszenia poprzez wezwania na przesłuchanie najpierw szefa Kancelarii Prezydenta, ministra Zbigniewa Boguckiego, a teraz pana prezydenta Nawrockiego jednoznacznie wskazuje, że minister Żurek i premier Tusk nie cofną się przed niczym, aby przejąć Trybunał Konstytucyjny. Jest to instytucja niezbędna rządzącym do kwestionowania wielu obowiązujących przepisów polskiego prawa, które im przeszkadzają. Mamy do czynienia z ewidentną eskalacją, mimo że prokuratura doskonale zdaje sobie sprawę, że w kontekście czterech osób, które ślubowania przed prezydentem nie złożyły, toczy się przed TK spór kompetencyjny, co z mocy prawa i obowiązującej ustawy zawiesza wszelkie działania i czynności pana prezydenta. Pan prezydent również w takiej sytuacji ma obowiązek powstrzymać się od jakichkolwiek działań, w tym przyjęcia ślubowania, zważywszy, że miał bardzo uzasadnione prawne podstawy, aby tego nie robić
– ocenił dr Lewandowski.
Więcej w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie":
KOALICJA 13 GRUDNIA INTENSYFIKUJE DZIAŁANIA, ABY BEZPRAWNIE PRZEJĄĆ TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY❗️
— GP Codziennie (@GPCodziennie) September 4, 2026
🚨Tusk szykuje atak na prezydenta❗️
Użyje prokuratury i upolitycznionego Trybunału❗️
Bądź na bieżąco z #GPcodziennie❗️
Prenumerata 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/bfhID3ckLh