Sprawę, która poruszyła opinię publiczną, ujawnił portal Zero. W piątek 14 sierpnia 2026 r. RPD Monika Horna-Cieślak spacerowała chodnikiem na warszawskiej Białołęce. Widziała kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzecznik zwróciła jej uwagę i w efekcie matka odpowiedziała wulgaryzmami. Monika Horna-Cieślak podjęła szereg czynności, które doprowadziły do przymusowego odebrania dzieci rodzicom.
Po upublicznieniu sprawy, pojawiły się postulaty odwołania RPD. Posłowie Rozwoju Plus, PiS oraz Konfederacji zapowiedzieli jeszcze tego samego dnia złożenie wniosków o odwołanie Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka.
W sprawie głos zabrała sama Horna-Cieślak. W opublikowanym na X wpisie stanowczo brnęła w swoją wersję.
Głos w sprawie zabrała prokuratura. Potwierdzono, że „do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień (art. 231 § 1 k.k.) i fałszywego oskarżenia (art. 234 k.k.) w związku z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki”.
„Zawiadomienie zostanie rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie” - dodano we wpisie.
Padają pytania, dlaczego sprawa do rozpoznania trafiła aż na Pomorze Zachodnie.
„A dlaczego nie zgodnie z właściwością miejscową czynu na Pradze Północ? Brak odpowiednich rąk do pracy?”
- dopytała pod komunikatem prok. Iwona Tryfon-Wilkoszewska z Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem.
A dlaczego nie zgodnie z właściwością miejscową czynu na Pradze Północ?
— Iwona Tryfon-Wilkoszewska (@IwonaTryfon) September 25, 2026
Brak odpowiednich rąk do pracy?
Wcześniej złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa zapowiadali działacze Ruchu Obrony Granic. Nie wiadomo, czy o rozpatrzeniu tego zawiadomienia napisała prokuratura.
Ruch Obrony Granic składa zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez Rzecznik Praw Dziecka.
— Ruch Obrony Granic (@ROGranic) September 24, 2026
Na konferencji dr @KidaOskar zaznaczył, że polski sąd w uzasadnieniu dostrzegł w działaniach RPD https://t.co/0tEiZAH3Ov. przemoc instytucjonalną i… pic.twitter.com/3ExcX7rkAI
Matka tłumaczyła, że szarpnęła dziecko, ponieważ nagle weszło na jezdnię. Monika Horna-Cieślak nie zaprzeczyła tej wersji. Sąd ocenił zachowanie matki jako reakcję na stres i strach o dziecko, a nie dowód celowej agresji.
Policja, kurator sądowy oraz sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej. Jednak dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej (domu dziecka) po decyzji policjantki podjętej podczas nadzwyczajnego spotkania z udziałem RPD i Komendanta Stołecznego Policji.