W czwartek serwis CyberDefence24.pl poinformował o kolejnym wycieku danych Polaków. Tym razem w ręce cyberprzestępców miały paść informacje będące w dostępie oprogramowania Medyc. Za wyciekiem mają stać te same osoby, które wcześniej uzyskały dostęp dodanych z serwisu MyDr.
W piątek do sytuacji odniósł się szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. - Po MyDr mamy kolejny poważny incydent dotyczący oprogramowania wykorzystywanego w placówkach medycznych. W przypadku Medyc potwierdzono wykorzystanie podatności w aplikacji. Sprawcy twierdzą, że przejęli dane nawet 5 mln pacjentów i 8 mln zdjęć. Te liczby wymagają jeszcze oficjalnego potwierdzenia - napisał na platformie X.
Jak zauważył, "to zmienia perspektywę". - Pytanie nie dotyczy już wyłącznie bezpieczeństwa jednej firmy - podkreślił.
Zdaniem Grodeckiego, "trzeba ustalić, kto i według jakich standardów sprawdza bezpieczeństwo systemów medycznych, którym placówki powierzają dane pacjentów, a także kto później weryfikuje, czy wymagany poziom bezpieczeństwa jest utrzymywany".
"Przypomnijmy, że Rada do Spraw Cyfryzacji już w 2025 roku wskazywała potrzebę wprowadzenia minimalnych wymagań cyberbezpieczeństwa, regularnych testów i audytów systemów medycznych. Jeżeli z jednego rozwiązania korzystają setki podmiotów leczniczych, bezpieczeństwo jego dostawcy przestaje być wyłącznie sprawą prywatnej firmy. Staje się elementem bezpieczeństwa całego sektora ochrony zdrowia i odporności państwa"
– podkreślił.
Po MyDr mamy kolejny poważny incydent dotyczący oprogramowania wykorzystywanego w placówkach medycznych.
— Bartosz Grodecki (@BartoszGrodecki) September 25, 2026
W przypadku Medyc potwierdzono wykorzystanie podatności w aplikacji. Sprawcy twierdzą, że przejęli dane nawet 5 mln pacjentów i 8 mln zdjęć. Te liczby wymagają jeszcze…