Aleksandra Gajewska, Katarzyna Kotula czy Anita Kucharska-Dziedzic. Nazwiska tych posłanek widnieją jako nazwiska członków nowo powstałego Parlamentarnego Zespołu Praw Dziecka. Ciekawe, ponieważ każda z nich, w sposób otwarty deklarowała, że jest na "tak" w sprawie legalnej aborcji. Czyżby konflikt interesów...?
Powołanie koalicji składającej się z trzech dużych grup, a w szczegółach z kilkunastu partii, nie wróżyło nic dobrego. Tym bardziej że w oficjalnym przekazie każde z tych ugrupowań mówiło coś innego. Kiedy przyszło już do próby przejęcia władzy, w zasadzie pozostał jeden konkret – Tusk premierem. Patrząc na potencjalne koalicje w Sejmie, największą zdolność do ich tworzenia ma Trzecia Droga, a właściwie nawet PSL. Również program owej formacji, przynajmniej ten głoszony, jest stosunkowo najbardziej obrotowy. W normalnej demokracji to PSL decydowałby o funkcji premiera. Nie decyduje, bo nie chce. Sytuacja dosyć niezwykła. Partia, która wręcz może narzucić warunki innym, sama wchodzi pod but i zrzeka się niemal wszystkiego, co istotne dla jej elektoratu. Co jest tego przyczyną? - zastanawia się Tomasz Sakiewicz w najnowszej "Gazecie Polskiej".