Informacja o tym, że rosyjski szpieg - Paweł Rubcow w lipcu przez dwa tygodnie czytał akta swojej sprawy, w tym także niejawne, a z Polski wyjechał z kompletem wiedzy na temat pracy służb, wywołała ogromne poruszenie. Za sprawą wystąpienia Macieja Wąsika, eurodeputowanego PiS, Parlament Europejski również wie o całej sprawie. Choć za pewne, wiedział i wcześniej, ale z uwagi na to, że "ich" Donald Tusk jest teraz premierem, milczano. "Czy Komisja przeprosi Polskę za fałszywe oskarżenia w raporcie dotyczącym praworządności?" - pytał Wąsik.
Paweł Rubcow, rosyjski szpieg GRU podający się za hiszpańskiego dziennikarza, miał możliwość zapoznania się z dokumentami swojego śledztwa, w tym materiałami tajnymi, zanim został wydany przez Polskę Rosji. Prokuratura mogła odmówić mu dostępu do tych akt, powołując się na „ochronę interesów państwa”, jednak tego... nie zrobiła. Decyzja ta wywołuje kontrowersje i pytania o procedury bezpieczeństwa - pisze "Rzeczpospolita".
W Polsce jesteśmy w trakcie kończenia budowy reżimu bezprawia - ocenił w rozmowie z red. Michałem Rachoniem na antenie Telewizji Republika były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Polityk podkreślił hipokryzję unijnych organów, które w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy krytykowały Polskę za rzekomy brak praworządności. Jego zdaniem, gdyby to poprzedni rząd podejmował działania z tak rażącym naruszeniem przepisów, to szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, do Warszawy "jechałaby na czołgach".