Politycy koalicji 13 grudnia nie ustają w atakach na prezydenta Karola Nawrockiego, a część z nich sugeruje ograniczenie prerogatyw przysługujących głowie państwa. – Pan Donald Tusk od momentu przegranych wyborów prezydenckich w 2005 r., po których wie, że żadnych kolejnych już nie wygra, konsekwentnie stara się niszczyć autorytet nie tylko konkretnych osób wybieranych z woli większości Polaków na najwyższy urząd w państwie, ale stara się niszczyć samą wartość tego urzędu i to jest zbrodnia stanu – mówi „GPC” prof. Andrzej Nowak. Z kolei prof. Henryk Domański podkreśla, że krytyka rządu wymierzona w głowę państwa jest niespójna.
Ostatnie wydarzenia związane z Grzegorzem Braunem pokazują, że gdyby nawet postać ta nie istniała w polskiej polityce, pseudoliberalny salon III RP musiałby ją sobie wymyślić. Jest on bowiem spełnieniem ich marzeń, dowodem na prawdziwość ich tez, argumentem za ich wspaniałością, a w końcu idealną zasłoną dymną, za którą mogą ukrywać swoje przestępstwa i niszczenie państwa. Często się mówi, że Braun w polskiej polityce to głos Władimira Putina. Trudno odmówić temu stwierdzeniu racji, jednak w równej mierze przywódca Korony Polskiej jest głosem Donalda Tuska.
Decyzja o zrezygnowaniu z dwustronnych rozmów z premierem Orbanem to salomonowe rozstrzygnięcie. Prezydent Nawrocki będzie uczestniczył w szczycie Grupy Wyszehradzkiej, jasno pokazując troskę o współpracę w tym formacie, ale jednocześnie w momencie kluczowych negocjacji w sprawie pokoju na Ukrainie wysyła czytelny sygnał, że Polska nie akceptuje robienia interesów z ludobójczą Rosją. Tym bardziej, że kilka tygodni temu GRU zorganizowało w naszym kraju zamach, którego niepowodzenie należy rozpatrywać wyłącznie w kategoriach cudu - pisze Katarzyna Gójska dla Niezalezna.pl.