"Nitras, zmień dilera" - taki transparent wymierzony w ministra sportu wywiesili kiedyś kibice Legii Warszawa. Dziś stołeczny klub może mieć problemy z otrzymaniem ministerialnych środków za reprezentowanie Polski w europejskich pucharach. Minister twierdzi, że fanów Legii się nie boi i "nie może wydawać pieniędzy na Legię".
"Premier, kontrasygnując postanowienie Prezydenta, jedynie przyjął odpowiedzialność przed Parlamentem za ten akt. Postanowienie wraz z podpisem Prezydenta zostało przekazane Sądowi Najwyższemu oraz opublikowane w Monitorze Polskim i wywołało już skutki prawne" - informuje na swojej stronie internetowej Sąd Najwyższy. W opublikowanym stanowisku sędziowie piszą, że zachowanie Donalda Tuska, który mówi publicznie o uchyleniu kontrasygnaty, wprowadza w zakłopotanie. Nawet gdyby hipotetycznie dopuścić możliwość cofnięcia decyzji o wyznaczeniu sędziego Wojciechowskiego, takiego cofnięcia musiałby dokonać prezydent, a nie premier.
Pomysł zapowiedzianej przez Tuska urzędniczej „spowiedzi” ministrów komentują koalicjanci, którzy nie zamierzają brać na siebie całej odpowiedzialności za niezrealizowane obietnice wyborcze. Minister rolnictwa Czesław Siekierski (PSL) przyznał, że premier nie powinien w tej sytuacji być „traktowany wyjątkowo”, a podobnego zdania jest też jego partyjna koleżanka Urszula Nowogórska. - Nie widzę nic złego w takiej „powszechnej spowiedzi”, ale (…) to powinno dotyczyć wszystkich, bez wyjątku – podkreśliła polityk w rozmowie z portalem Niezalezna.pl. Nowogórska odniosła się też do ogłoszenia wytycznych dla szpitali i prokuratury w sprawie aborcji, uznając je za „próbę wprowadzenia aborcji tylnymi drzwiami”, która sprawi, że proceder ten będzie „zupełnie niekontrolowany”.