Grodzki, odejdź!
Trudno odgadnąć, z jakiego klucza wybrano Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu. Wydaje się, że gdybyśmy zdecydowali się na opcję, by trzecią osobę wyłaniać w losowaniu, to mielibyśmy niemal pewność, że trafilibyśmy lepiej.
Trudno odgadnąć, z jakiego klucza wybrano Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu. Wydaje się, że gdybyśmy zdecydowali się na opcję, by trzecią osobę wyłaniać w losowaniu, to mielibyśmy niemal pewność, że trafilibyśmy lepiej.
W analizach agresji rosyjskiej na Ukrainę i analizach sytuacji w samym państwie terrorystycznym Rosja zbyt rzadko moim zdaniem bierze się pod uwagę kwestie demograficzne. Niegdyś Rosja i ZSRS wygrywały, bo jak głosi znana anegdota: „ludzi mamy dużo”. Nieważne, że wielu ginęło, można było rzucać kolejne i kolejne masy „mięsa armatniego”, często rzeczywiście odpowiednio zmotywowane.
Rozjeżdżanie czołgami dziewczyn w Irpieniu czy rozstrzeliwanie mieszkańców Buczy przywodzą na myśl masakry w Samaszkach w 1995 r. czy Ałchan-Jurcie w 1999 r. W 2007 r. Donald Tusk mówił o sprawcy masakr Czeczenów: „Chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest”. W 2009 r. „Gazeta Wyborcza” miała na czołówce artykuł Putina.
2 kwietnia minęła 17. rocznica śmierci papieża Jana Pawła II, wielkiego Polaka Karola Wojtyły. Co dziś powiedziałby nam nasz wielki rodak? W ogromnym bogactwie jego myśli na szczególną uwagę zasługują trzy wątki, które spotykają się, przenikają, wiążą ze sobą: rodzina, małżeństwo i miłość.
Polacy wylosowali w mundialowej grupie Meksyk, Arabię Saudyjską i naszpikowaną gwiazdami w ofensywie Argentynę – w tej kolejności będą rozgrywać mecze w Katarze. Co ciekawe, Biało-Czerwoni nie trafili na rywala z Europy, co będzie nowością na wielkich turniejach w XXI w.
W zeszłym tygodniu polski kontrwywiad przeprowadził działania, w efekcie których z naszego kraju wydalono 45 osób z rosyjskiego wywiadu, którzy korzystali z dyplomatycznej przykrywki. A więc mniej więcej połowa składu zidentyfikowanych rosyjskich szpiegów wraca do domu, a ta najbardziej oczywista i jasna część działalności kacapskiego wywiadu w Polsce na jakiś czas zostanie sparaliżowana.
Gdyby w sierpniu 2008 roku świat zrozumiał i przyswoił treść wystąpienia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, najpewniej dziś nie mielibyśmy wojny. Bo Gruzja była ostatnim dzwonkiem do odwrotu z drogi wspierania zbrodniczej polityki Moskwy, na którą weszło kilka głównych państw Zachodu, z Niemcami na czele. Tak się jednak nie stało, a po niemal półtorej dekady tego szaleńczego tolerowania rosyjskich zbrodni Europa stanęła na krawędzi wojny, która może zniszczyć to, co udało się zachodniemu światu zbudować po straszliwej II wojnie światowej. Słowa zabitego przez Federację Rosyjską polskiego Prezydenta nie były proroctwem, lecz głębokim i niezwykle trafnym wyciągnięciem wniosków z tego, co działo się wówczas na świecie.
Ale nie tej naszej – a ukraińskiej! Albowiem największe sanktuaria prawosławne na Ukrainie z Ławrą Kijowską na czele, pełniącą tam taką rolę jak w katolicyzmie polskim Częstochowa, od dawna są ostoją Patriarchatu Moskiewskiego. Oprowadzający po świętościach rosyjski mnich przedstawia zwiedzającym skrajnie zrusyfikowaną wersję historii, co po odzyskaniu niepodległości budziło na Ukrainie rosnącą niechęć. Wyrażone teraz przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną otwarte poparcie dla putinowskiej próby podboju Ukrainy postawiło sprawę na ostrzu noża.
Oglądając obrazy z Mariupola czy Charkowa, trudno uciec od porównań z Warszawą. Gdy słyszy się o wywożeniu obywateli w głąb Rosji, trudno nie myśleć o deportacjach Polaków w głąb Związku Sowieckiego.
Ładnych kilka lat temu popularność zdobyła piosenka rosyjskiego zespołu Pojuszczije Wmiestie „Takogo kak Putin” („Takiego, jak Putin”). Piosenka ta powstała jeszcze w 2004 roku, niedługo przed wyborami prezydenckimi, zapewne jako „spontaniczne” wsparcie jedynego słusznego kandydata.
Ostatnie dni są wspaniałe dla polskiego sportu. Najpierw awans piłkarzy na mistrzostwa świata, a później triumfy Igi Świątek i Huberta Hurkacza na Florydzie.
Jak pozostać w komitywie z dzisiejszą Rosją, a jednocześnie cieszyć się międzynarodowym poparciem i znaleźć dla siebie taryfę ulgową – taki dylemat stoi dziś przed politykami rządzącymi w Izraelu.
Są spotkania, których nie da się zapomnieć i słowa, które naprawdę zostają na zawsze. Słowa, które pokazują, że miłość jest silniejsza niż śmierć i nienawiść.
„Putin jest rzeźnikiem” – powiedział Joe Biden w Warszawie, by chwilę później postawić kropkę nad i, dodając: „Ten człowiek nie może zostawać przy władzy”. Coś podobnego pod swoim adresem w swoim czasie słyszeli Saddam Husajn i Muammar Kaddafi, a przed nimi Adolf Hitler. Władimir Putin zdecydował się przejść do historii w podobny sposób. Jak każdy z nich miał swoją granicę, po której przekroczeniu już tylko tracił.
Określenie to ma paradoksalną i mroczną wymowę w historii XX-wiecznej Rosji. Jest to tytuł słynnego artykułu zamieszczonego przez Stalina w partyjnej gazecie „Prawda” w 1930 r., w którym krytykował działaczy partii komunistycznej za błędy w brutalnym wprowadzaniu kolektywizacji na wsi zarządzonej… przez siebie. Te „błędy” w wojnie z chłopstwem wykorzystał już wkrótce do rozprawy z resztką konkurentów do władzy.
Najważniejsze głosowanie, jakie miało miejsce w ostatnim miesiącu, już po napaści Rosji na naszego wschodniego sąsiada nie odbyło się wcale ani w Parlamencie Europejskim, ani w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy (skąd zresztą Federację Rosyjską usunięto), ani w Kongresie Stanów Zjednoczonych (który skądinąd przyjął pokaźny pakiet pomocowy dla Kijowa). Gdzie zatem, ktoś spyta.
Dotknięty cierpieniem człowiek (rodzina, naród) pyta: czy moje cierpienie ma sens? Dlaczego jednak o to pyta? Austriacki psychiatra Viktor E. Frankl, twórca tzw. logoterapii, odpowiada: „Istnienie ludzkie jest istnieniem ku sensowi”. Sytuację człowieka cierpiącego i sens cierpienia dobrze wyraża metafora mroku i światła.
Niektórzy porównują zachowanie Rosjan podczas inwazji na Ukrainę z wcześniejszym bestialstwem Niemców. To porównanie musi być dla Rosji wyjątkowo niemiłe, bowiem FR lubi przedstawiać się jako niezwyciężony pogromca nazizmu – zarówno w 1945 roku, jak i teraz.