Via Crucis w antycznym sercu świata
Bóg daje swojego Syna, by Ten przez – upokarzającą z punktu widzenia świeckiego – śmierć na Krzyżu przyniósł nam zbawienie i stał się prawdziwym Królem.
Bóg daje swojego Syna, by Ten przez – upokarzającą z punktu widzenia świeckiego – śmierć na Krzyżu przyniósł nam zbawienie i stał się prawdziwym Królem.
Dezinformacja to jeden z kluczowych elementów prowadzonej przez Rosję i Białoruś wojny hybrydowej przeciwko wschodniej flance NATO. W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z zaostrzeniem fałszywego przekazu tub propagandowych obydwu reżimów.
Dokładnie 9 marca kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek przedstawił projekt ustawy w sprawie obniżenia ceny paliw. Rząd Donalda Tuska kompletnie nie reagował, a prorządowe media starały się bagatelizować temat. Mijały kolejne dni, ceny na stacjach rosły w zastraszającym tempie, a w wielu krajach zaczęto wprowadzać rozwiązania mające łagodzić efekty kryzysu paliwowego.
„Kryzys” to z języka greckiego „rozdroże”. Nie tyle wyrok, ile dylemat. Przed takim właśnie dylematem stoi dziś NATO. Z jednej strony, nie ukrywajmy, mamy bardzo ryzykowne i niepopularne w Europie działania administracji Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie, z drugiej rosnące ambicje polityczne Berlina.
Od zmiany rządu ręczne sterowanie wymiarem sprawiedliwości stało się normą. Minister Adam Bodnar – przez najtwardszych zwolenników władzy uważany za nie dość zdeterminowanego – w trakcie swojej pracy w ministerstwie dopuścił do kilku powszechnie znanych i drastycznych sytuacji, takich jak tortury wobec ks. Michała Olszewskiego i dwóch byłych urzędniczek resortu sprawiedliwości.
Najemnikami nazywano kiedyś żołnierzy, którzy służyli w wojnie po jednej ze stron nie z powodów tożsamościowych, ale dla pieniędzy. Żołdacy potrafili wstąpić do sił wroga, gdy skończył się kontrakt u jednego zleceniodawcy, a przeciwnik zaproponował drugi kontrakt. Dziś może być tak z politykami – nie ideowcami, ale najemnikami, których program zapisany jest tylko na kontach bankowych, liczbie wyświetleń w sieci oraz słupkach poparcia.
Obrady CPAC (Konferencji Akcji Politycznej Konserwatystów) w Teksasie były dla Donalda Trumpa poważnym testem zaufania najwierniejszych wyborców. To, że demokraci krytykują go za wojnę z Iranem, nie jest bowiem zaskoczeniem. Krytyka pojawiła się też wśród części republikanów, ale przede wszystkim wśród jego bastionu, czyli ruchu MAGA (Make America Great Again). Zarzuca mu się, że złamał obietnice wyborcze zawarte w haśle „America First” i wybrał kolejną zagraniczną interwencję. Padają też oskarżenia, że operacja „Epic fury” została rozpoczęta na skutek nacisku Izraela. Trump odrzuca krytykę i twardo odpowiada, że Iran był zagrożeniem dla USA.
Koalicja rządowa Donalda Tuska to jeden wielki prima aprilis, jeśli chodzi o relację szumnych obietnic do marnych rezultatów. Bardzo dobrze widać to w ochronie zdrowia, skąd lawinowo płyną jedna fatalna wiadomość za drugą.
Decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o zakazie startu mężczyzn w dyscyplinach kobiecych to przełom i definitywne zamknięcie etapu ideologicznego chaosu w sporcie. Wreszcie ktoś powiedział „dość” – w dużej mierze jako efekt wyraźnego stanowiska, jakie prezentował prezydent USA Donald Trump – i przywrócił podstawowe zasady uczciwej rywalizacji.
Paradoksalnie sprawa Adama Borowskiego może pomóc nie tylko politykom z obozu patriotycznego. Widać coraz wyraźniej, że przywraca ona pamięć zwykłym ludziom. Pamięć można stracić nie tylko z powodu socjotechniki i propagandy, także za sprawą konformizmu, wplątania w tysiące tzw. życiowych spraw.
Gdyby głupota była lżejsza od powietrza, to Przemysław Sadura fruwałby niczym gołębica. Zacznijmy od tego, kto to jest. Niestety, to nauczyciel akademicki z Uniwersytetu Warszawskiego, doktor habilitowany, socjolog polityki, lewak związany z „Krytyką Polityczną”, więc już w zasadzie wiemy, czego się intelektualnie po tej osobie spodziewać.
Swoim przemówieniem podczas konferencji CPAC w Teksasie Karol Nawrocki nie tylko przedstawił stanowisko obozu niepodległościowego w kwestii relacji z naszym największym sojusznikiem. Przypominając o naszym udziale w wojnach w Iraku i Afganistanie oraz polskim stanowisku wobec Unii Europejskiej i Rosji, zadał kłam wszystkim, którzy chcieli pokazywać polskiego prezydenta jako niestojącego na straży dobrego imienia Wojska Polskiego i – co wyjątkowo karkołomne – przedstawiać go jako prorosyjskiego i dążącego do polexitu.
Gdy obserwuję, jak wydawane są pieniądze publiczne na tzw. projekty miękkie, to nie mogę się powstrzymać od refleksji, że Polska to jedno wielkie wspólne żerowisko.
Znów powtarza się dobrze znany nam schemat: im bliżej świąt, tym bardziej ceny produktów niezbędnych do przygotowania świątecznych potraw idą w górę. W tym miejscu przystanę jednak na chwilkę i posłucham chóru obruszonych, którzy krzykną: „Halo! Przecież kilka dni temu w jednym z dyskontów sprzedawano masło po złotówce!”.
Przed nami najważniejszy tydzień roku liturgicznego, czas uczestniczenia w najistotniejszych tajemnicach chrześcijaństwa. W eseju „Prolegomena chrześcijańskiej filozofii śmierci” ks. prof. Józef Tischner analizuje przeżywanie śmierci przez Jezusa. I dostrzega, że doświadcza jej jako wartości ambiwalentnej: pozytywnej i zarazem negatywnej.
Ameryka po raz kolejny była świadkiem zorganizowanych w jednym dniu manifestacji pod hasłem „No Kings”. Miały być one wyrazem sprzeciwu wobec polityki znienawidzonego przez lewicę Donalda Trumpa.
27 marca 1945 roku w Pruszkowie sowieckie NKWD podstępnie – pod pozorem rozmów – aresztowało przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, którzy zostali następnie przewiezieni do Moskwy i tam po krótkim procesie skazani.
Ronald Reagan już w 1957 r. mówił, że zimna wojna „jest najstarszym konfliktem, jaki zna ludzkość, tak starym, jak sam człowiek. Jest elementarnym starciem między tymi z nas, którzy wierzą w godność człowieka, posiadanie przez niego uświęconych praw oraz zdolności wyboru i kształtowania swojego przeznaczenia, oraz tymi, którzy w to nie wierzą”.