Prezydent USA w rozmowie z telewizją Fox News powiedział, że baza wyborcza skupiona w MAGA „uwielbia” jego zdecydowaną akcję militarną wymierzoną w Iran. – MAGA uwielbia fakt, że nie będzie im już wisieć nad głowami groźba kogoś posiadającego bombę atomową – wyjaśnił. – Mamy ludzi słabych, głupich lub o niskim IQ, którym nie przeszkadza to, by Iran posiadał broń jądrową. Ludzie z MAGA są mądrzy – dodał. Na pewno jednak nie wszyscy popierają wojnę. Ze stanowiska zrezygnował właśnie jeden z czołowych współpracowników Trumpa, protestujący przeciwko wojnie. To pierwszy wysokiej rangi urzędnik tej administracji, który ustąpił z powodu bliskowschodniego konfliktu. Joe Kent, dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, oświadczył: „Nie mogę z czystym sumieniem popierać toczącej się wojny w Iranie. Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla naszego narodu i jest rzeczą oczywistą, że rozpoczęliśmy tę wojnę pod presją Izraela oraz jego potężnego amerykańskiego lobby”. Po jego decyzji dyrektor Tulsi Gabbard oznajmiła, że prezydent „doszedł do wniosku, iż terrorystyczny reżim islamistyczny w Iranie stanowi bezpośrednie zagrożenie, i podjął działania”. Rezygnacja nie wytrąciła z równowagi Trumpa, który oświadczył, że Kent „wydawał się całkiem miłym facetem”, lecz był „bardzo słaby w kwestiach bezpieczeństwa”. Kent cieszy się uznaniem w kręgach konserwatywnych – to weteran, który 11 razy brał udział w misjach bojowych. Jego żona zginęła w Syrii w 2019 r.
Powstrzymać rozłam w Partii Republikańskiej
Trumpowi udawało się do tej pory powstrzymywać spory i rozłamy w swoim obozie, jak to było w przypadku ataku na Iran w czerwcu 2025 r. i dokumentów ze sprawy Jeffreya Epsteina. Tym razem konflikt może być poważniejszy. Prezydent, sekretarz obrony Pete Hegseth i inni wysocy rangą amerykańscy urzędnicy argumentują, że uderzenie na Iran było konieczne, ponieważ Teheran stanowił bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. – Takie zagrożenie po prostu nie istniało – powtórzył z kolei Kent w rozmowie z prorosyjskim showmanem Tuckerem Carlsonem, byłym dziennikarzem Fox News. – To Izraelczycy byli siłą napędową decyzji o podjęciu tych działań – dodał.
Sytuacja uwidacznia pogłębiający się wewnątrz ruchu MAGA rozdźwięk w kwestii wojny – podział między lojalistami prezydenta, którzy chwalą go za podjęcie bezpośrednich działań przeciwko irańskiemu reżimowi, a skrzydłem o bardziej izolacjonistycznym nastawieniu. Przedstawiciele drugiego nurtu ostrzegają przed wikłaniem się USA w konflikty zagraniczne w obliczu narastających problemów wewnętrznych. Kent i inni krytycy tej wojny – tacy jak wspomniany Carlson czy konserwatywna komentatorka Megyn Kelly – oceniają, że Izrael jest odpowiedzialny za trwające działania wojenne na Bliskim Wschodzie, i wyrażają rozczarowanie postawą prezydenta. Biały Dom i większość republikańskich polityków bagatelizują obawy dotyczące pęknięć w MAGA. Powołują się przy tym na sondaże, z których wynika, że zdecydowana większość osób określających się mianem republikanów MAGA, wyborców głosujących na Trumpa w 2024 r., a także republikanów w ujęciu ogólnym, deklaruje poparcie dla działań prezydenta w Iranie. Sam Trump uparcie twierdzi – co niedawno powtórzył po raz kolejny – że jest synonimem ruchu MAGA, więc wie, co dla niego jest najlepsze.
Apele o jedność na CPAC
Konferencja CPAC w Teksasie uwydatniła podziały w Partii Republikańskiej na tle Iranu i wojny. Chociaż wielu mówców wyraziło całkowite zaufanie do prezydenta, to byli i tacy, którzy przedstawili obawy w związku z działaniami wojskowymi. Były kongresmen Matt Gaetz przestrzegł prezydenta przed wysyłaniem wojsk amerykańskich do Iranu. Jego zdaniem operacja lądowa może negatywnie wpłynąć na gospodarkę. – Inwazja lądowa na Iran uczyni nasz kraj biedniejszym i mniej bezpiecznym – tłumaczył. – Będzie to oznaczać wyższe ceny gazu i żywności i nie jestem pewien, czy w rezultacie zabijemy więcej terrorystów, niż ich stworzymy – zaznaczył.
Były strateg Białego Domu i osobowość medialna Steve Bannon miał wątpliwości co do wysłania wojsk lądowych do Iranu, ale powstrzymał się od bezpośredniej krytyki Trumpa. – Musicie być przekonani, że jest to właściwa decyzja, szczególnie teraz, gdy jesteśmy w przededniu potencjalnego włączenia amerykańskich oddziałów bojowych – zaznaczył. – Wasi synowie, córki, wnuczki, wnuki mogą przebywać na wyspie Kharg lub trzymać przyczółek w cieśninie Ormuz – mówił. Gaetz i Bannon należą do rosnącej liczby konserwatystów w środowisku Trumpa, którzy wyrazili pewien sceptycyzm w związku z kampanią w Iranie.
Wielu mówców jednak broniło Trumpa i jego działań w regionie, co oznacza, że republikanie i konserwatyści w dużej mierze poparli ataki USA na Iran. Od pierwszych chwil konferencji uczestnicy apelowali o jedność. – Chcą, żebyśmy zostali podzieleni – nie miała wątpliwości Mercedes Schlapp, reprezentująca kierownictwo CPAC, której mąż Matt przewodniczy konferencji. Wpływowy ewangelista Franklin Graham powiedział, że wojna z Iranem to „krytyczny czas dla kraju”. – Możemy omawiać nasze różnice, ale róbmy to z szacunkiem, bez atakowania i niszczenia drugiej osoby. To zostawmy socjalistom – apelował. Konserwatywny influencer Benny Johnson powiedział z kolei, że „dobrze zdaje sobie sprawę” z debat toczących się w ruchu konserwatywnym, ale jego zdaniem zwolennicy Trumpa powinni skupić się na sukcesach prezydenta USA – takich jak zwiększenie bezpieczeństwa i szczelności granic. – Chcę tutaj bardzo wyraźnie podkreślić, że waszymi wrogami nie są ludzie, z którymi w dobrej wierze nie zgadzacie się w swoim ruchu. Waszymi wrogami są marksiści i będą oni ostro z nami walczyć w wyborach połówkowych oraz w 2028 r. – oceniał.
Starsi uczestnicy CPAC rzadziej niż młodsi konserwatyści krytykowali prezydenta za działania militarne. Ci pierwsi argumentowali, że Trump po prostu reagował na aktywne zagrożenie. Jack Posobiec, konserwatywny komentator, uznał, że wiek 45 lat stanowi linię podziału, przy czym młodsza grupa częściej kwestionuje niezłomne poparcie partii dla Izraela.
Trumpa nie było w Teksasie, a i tak dyskusja skupiła się na nim. Ruch konserwatywny nie jest jednomyślny w sprawie wojny z Iranem, jednakże – jak się wydaje – prezydent panuje nad sytuacją. Jeśli jednak wojna się przedłuży, a zwłaszcza jeśli zapadnie decyzja o operacji lądowej, to ferment w Partii Republikańskiej będzie znacznie większy.