Wolność słowa po sędziowsku
Nie ma pan prawa mówić o tym. (…) Wyjaśnimy to sobie, ponieważ ja spróbuję jakoś dojść do tego, w jakich okolicznościach ludzie z prasy próbują stawiać mi tego rodzaju pytania – tak sędzia Sądu Najwyższego zareagowała na pytanie dziennikarza o to, czy to jej syn wpadł z siekierą do sklepu, by dokonać rozboju. Normalna robota dziennikarska. Ile czytali Państwo artykułów o tym, że syn polityka dostał pracę tam czy gdzie indziej?