Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
02.05.2023 07:00

Tykające bomby

W ostatnim czasie doszło do dwóch symptomatycznych zdarzeń w Stanach Zjednoczonych. Pozwalają one zobaczyć, jak wiele szkód mogą poczynić dla bezpieczeństwa nie tylko USA, ale potencjalnie też amerykańskich sojuszników – wydawałoby się – zwykli ludzie. Mowa o osobach młodych lub względnie młodych, samotnych, sfrustrowanych i niezrównoważonych, których życie koncentruje się na funkcjonowaniu w licznych sieciach społecznościowych. Zachód ma problem.

W zeszłym tygodniu Federalne Biuro Śledcze aresztowało 21-letniego żołnierza Gwardii Narodowej stanu Massachusetts Jacka Douglasa Teixeirę. To specjalista od systemów IT, a przy okazji miłośnik samochodów, broni, gier komputerowych, przedstawiający się jako „chrześcijanin, który chce poznać i ujawnić prawdę”. Z podanych do publicznej wiadomości informacji wynika, że był informatykiem w bazie lotniczej w Otis, posiadał certyfikaty bezpieczeństwa, stąd też miał dostęp do tajnych dokumentów Pentagonu. Zamieścił je w grupie na Discordzie, aplikacji społecznościowej dla graczy, by przekonać innych młodych ludzi do swoich poglądów. Teixeira został oskarżony o złamanie prawa federalnego Ustawy o szpiegostwie (The Espionage Act of 1917), za co grozi mu do 10 lat więzienia.

W zamknięciu i samotności przed ekranem

Dokumenty upublicznione przez informatyka z bazy Otis dotyczą nie tylko wojny na Ukrainie, ale też polityki Stanów Zjednoczonych wobec innych regionów, np. Bliskiego Wschodu. Wygląda jednak na to, że nie są to supertajne wrażliwe dane (na przykład o agentach USA), lecz analizy sporządzane na podstawie otwartych źródeł i wiedzy operacyjnej. Być może były sporządzane dla dość szerokiego grona osób, na przykład kongresmenów.

Z tych podawanych przez media pobieżnych informacji (nie wiadomo jeszcze, czy działał on sam, czy był przez kogoś inspirowany) wyłania się obraz młodego człowieka, z jakim chyba każdy z nas się zetknął. Przyklejony do komputera, nieco sfrustrowany, samotny, mający poczucie krzywdy, szukający wyrazistej tożsamości i celu, spędzający mnóstwo czasu na grach komputerowych. Wydaje się, że był to zwolennik amerykańskiej izolacjonistycznej „altprawicy” kojarzonej z Donaldem Trumpem.

Jesteśmy obecnie świadkami dziwnej ewolucji Partii Republikańskiej – otóż partia Ronalda Reagana, który pokonał sowieckie imperium zła, osuwa się stopniowo coraz bardziej na pozycje, które  trudno nawet określić. Trochę izolacjonistyczne, trochę antysystemowe, trochę ideologicznie konserwatywne, trochę rewolucyjne, a nawet bywa, że antypaństwowe i prorosyjskie. Nie dotyczy to całej Partii Republikańskiej i jej wyborców, ale jest to coraz silniejsza frakcja zyskująca kosztem tradycyjnych republikanów.

Z podanych informacji wynika też, że na wspomnianym Teixeirze mocno odbiły się pandemia koronawirusa i obostrzenia z nią związane. Młody żołnierz stał się zwolennikiem teorii spiskowych i to w nich szukał wyjaśnienia tego, co się wokół niego działo. To kolejny z wielu podobnych przykładów. Zresztą podobno sam Władimir Putin stracił ostatecznie kontakt z rzeczywistością, przebywając w samoizolacji i panicznie bojąc się koronawirusa.

Dwie strony radykalnego medalu

Równolegle wybuchła sprawa niejakiej Sary Bils, Amerykanki, która na portalach społecznościowych podszywała się pod mieszkankę Donbasu o żydowskich korzeniach i posługiwała się pseudonimem Donbass Devushka. By zyskać na wiarygodności, udawała nawet rosyjski akcent w nagrywanych filmikach. Rozpowszechniała najbardziej kłamliwe rosyjskie, antyamerykańskie i antyukraińskie treści.
Zdemaskował ją internetowych ruch NAFO (North Atlantic Fella Organization – Organizacja Kolesi Północnoatlantyckich), do której należą ludzie z wielu krajów o proatlantyckich poglądach zwalczający rosyjską dezinformację. Udało im się znaleźć wypowiedzi Bils dla podcastu Aquarium i porównać je z filmami Donbass Devushki. Była to ta sama ­osoba.

Potem okazało się, że to była podoficer marynarki wojennej USA z jakichś (na razie jeszcze nieznanych) powodów zwolniona z armii, rozwódka, która nie ma nic wspólnego rodzinnie ani w żaden inny sposób z Rosją czy Ukrainą. Zaczęło też wychodzić na jaw, że prowadziła także inne anglojęzyczne prororosyjskie propagandowe konta. W jej wypadku również wyjaśniane jest, czy działała sama, czy była przez kogoś inspirowana. Na razie nie postawiono jej żadnych zarzutów.

Co symptomatyczne, Donbass Devushka jako rzetelne źródło cytowana była w telewizji Fox News przez prowadzącego Tuckera Carlsona, znanego z antyukraińskich poglądów, typowego ideologa „altprawicy”. Z tym że wygląda na to, że Sara Bils nie miała poglądów prawicowych, raczej skrajnie lewicowe. I to kolejna bardzo ciekawa rzecz. Profil psychologiczny i społeczny Sary Bils i profil Jacka Teixeiry są do siebie podobne, jednak ona, jak się wydaje, ma sympatie skrajnie lewicowe, a on skrajnie prawicowe. Widać, że to dwie strony tego samego medalu. Skrajną lewicę i skrajną prawicę łączy nienawiść do Zachodu i zaufanie do tyranów świata.

Poręczne narzędzia w rosyjskiej wojnie hybrydowej

Możliwe, że te osoby naprawdę działały spontanicznie, pod wpływem własnych emocji i frustracji. Z czego wynikają te frustracje – można się domyślać. Teixeira był samotny, co pogłębiła jeszcze koronawirusowa kwarantanna. Bils została zwolniona z wojska, co przerwało jej karierę, a na dodatek nie udało się jej małżeństwo. W jakiś pokrętny sposób widocznie obwinili o swoje krzywdy amerykańskie społeczeństwo i rząd.

I takich ludzi są miliony w USA i innych krajach zachodnich. Nie potrafią poradzić sobie z wolnością. Są samotni, mają zaburzenia psychicznie. Do tego szkodliwe są ogólny klimat polityczny i społeczny ciągłych wojen kulturowych oraz hegemonia internetu. Tacy ludzie to tykające bomby, które Rosja wykorzystuje w wojnie hybrydowej. Inwestycja minimalna, czasem żadna, bo działają zupełnie na własną rękę, nakręceni internetowymi fake newsami. Podłączają się pod to jeszcze partie polityczne i inne grupy interesu, które zauważyły, jak wiele można ugrać na kłamliwej propagandzie i niezrównoważonych ludziach. A co gorsza, tacy ludzie, jak się okazuje, mogą mieć dostęp do tajnych lub przynajmniej poufnych informacji.

Niedawno była sprawa spalenia Koranu pod ambasadą Turcji w Sztokholmie, również, jak wiele na to wskazuje, zorganizowanego i dokonanego przez niezbyt zrównoważonych ludzi albo cynicznie grających na emocjach. To wydarzenie na razie zablokowało wstąpienie Szwecji do NATO. Kraje zachodnie mają więc duży problem. Z jednej strony są kwestie bezpieczeństwa i dbania o system demokratyczny. Z drugiej jest wolność i to, że nie da się zakazać niezrównoważonym osobom zabierania głosu. Ale być może można coś zrobić, żeby tacy ludzie nie wstępowali do wojska i nie mieli dostępu do wrażliwych danych, zwłaszcza w dobie wojny i napiętej sytuacji międzynarodowej.

Autor jest dziennikarzem TV Biełsat.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE